O „Obozie na Przemysłowej”

 

Polski Punkt Widzenia said

O „Obozie na Przemysłowej” w Łodzi opowiada świadek Krystyna Lewandowska, która trafiła do tego obozu koncentracyjnego w wieku 12 lat i przebywała w nim do końca, do 19 stycznia 1945 roku. Jej relacje są wstrząsające – okazuje się, że nie był to tylko obóz pracy dla dzieci, ale również obóz eksperymentalny. Na dzieciach prowadzone były jakieś doświadczenia.

Lewandowska wspomina – dzieci musiały pracować od 8 lat, za każde uchybienie (praktycznie za wszystko) dostawały po 20 batów. „Prałam bieliznę dla wojska, nie było mydła ani nic” … więc o uchybienie (np. niedoprana bielizna) nie było trudno. Życie było fatalne, zawsze zimno i głód. „Widzę siebie na karnym apelu … widzę siebie głodną i bosą, jak wyszliśmy z tego obozu 19 stycznia (1945 roku), był mróz …”

Świadek podkreśla, że w tym obozie więzione były dzieci żołnierzy Armii Krajowej. „To były dzieci z Poznania, z Mosiny, od dra Witaszka … dzieci w wieku 2 – 15 lat … miałam w aktach – dziecko bandytów … w wieku 11 lat sama byłam łączniczką AK. Być może dlatego o „Obozie na Przemysłowej” przez długi czas tak mało było słychać. Miał być zapomniany.

Według Lewandowskiej „to był obóz eksperymentalny” – „wrzucano nam do kotła, do jedzenia, różne proszki, usuwano zęby. Usuwali zęby i też proszki wsypywali. Po 2- 3 godzinach przytyło się o 5 – 10 kilogramów. To były doświadczenia.” Więcej wiadomości w filmiku/

  1. Polski Punkt Widzenia said

    Jola Sowińska – Gogacz mówi o dziecięcym „Obozie na Przemysłowej” – o dramacie około 15 tysięcy polskich dzieci, które zginęły w tym obozie. Były w nim również dzieci w wieku niemowlęcym. Pierwszy transport z dziećmi dotarł tu w dniu 11 grudnia 1942 roku.

    Sowińska – Gogacz wymienia nazwiska trzech esesmanów, odpowiedzialnych za zbrodnię na polskich dzieciach – jest to, w pierwszej kolejności, szefowa obozu (dziewczęcego) Sydomia (Sydonia) Bayer, następnie Edward August i Eugenia Pol (Pohl). W 1945 roku Bayer i August zostali złapani i przez sąd skazani na karę śmierci, która wykonano. Natomiast Pohl długo ukrywała się (pod zmienionym nazwiskiem Pol), w końcu została przypadkowo rozpoznana przez jedno z dzieci, które przeszło obóz – w 1974 roku sąd wymierzył jej karę 25 lat pozbawienia wolności (za dobre sprawowanie skrócono jej „odsiadkę”). Dużo więcej w filmie.

Advertisements
Posted in Uncategorized | Leave a comment

Śladem historii … obóz dziecięcy z ul. Przemysłowej w Łodzi

28 listopada 1942 r. na postawie zarządzenia Heinricha Himlera, na wydzielonym terenie Litzmannstadt Ghetto utworzono obóz dziecięcy, którego pełna nazwa brzmiała Polen-Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt (Obóz izolacyjny dla młodych Polaków Policji Bezpieczeństwa w Łodzi).

Jego teren znajdował się w kwartale ulic: Brackiej, Emilii Plater, Górniczej oraz muru cmentarza żydowskiego (obecnie ul. Zagajnikowa). Główna brama znajdowała się na ul. Przemysłowej (stąd często używana nazwa „obóz z ul. Przemysłowej”).

Dla więzionych dzieci były zbudowane drewniane baraki, służba obozowa zajmowała budynki murowane. W założeniach miało to być miejsce przetrzymywania małoletnich pochodzących z sierocińców i zakładów wychowawczych z ziem włączonych do Rzeszy oraz z Generalnego Gubernatorstwa.

Ale można tu było również trafić za jazdę na gapę, za bezdomność, żebranie, zbieranie węgla, kradzieże. Trafiały także dzieci rodziców, którzy nie podpisali volkslisty. Początkowo przedział wiekowy zatrzymanych wynosił od 8 do 16 lat, z czasem zmieniono na od 2 lat. [Od DWU lat… maleńkie dzieciaczki… Boże, dlaczego zostawiłeś ten naród przy życiu? – admin]


Pierwszy transport dzieci trafił do obozu 11 grudnia 1942 r. Warunki w nim panujące były straszne. Dzieci ubrane w drelichy i trepy, zima-lato pracowały po 12 godzin dziennie. Dziewczynki m.in. szyły, prały. Chłopcy zaś m.in. prostowali igły, szyli paski do masek przeciwgazowych, wytwarzali buty ze słomy, pletli koszyki wiklinowe. Za małe przewinienia i nieposłuszeństwo dzieci biły bite przez pseudowychowawców, co często kończyło się śmiercią.

Obóz przy ul. Przemysłowej funkcjonował do 18 stycznia 1945 r., kiedy to Niemcy, na wieść o wkraczającej do Łodzi Armii Radzieckiej, w pośpiechu uciekli z obozu. Wówczas w „piekle” było około 900 małych, bezbronnych istot. Prawdopodobnie przez okres działania obozu „przeszło” przez niego od 10 do 12 tysięcy małych więźniów. Dziś nie ma śladu po obozie, z małymi wyjątkami.

W jego miejscu znajduje się osiedle mieszkaniowe pośród którego zachowało się 6 budynków z tamtego okresu. Znajdują się one przy ulicach: Mostowskiego 19 (kwatermistrzostwo obozu i magazyn żywnościowy oraz warsztaty szewski i krawiecki na części poddasza), Mostowskiego 22 (blok VII), Mostowskiego 26 (blok dziecięcy), Przemysłowa 29/29a (warsztat), Przemysłowa 34 (komendantura; na budynku znajduje się pamiątkowa tablica), Przemysłowa 48a (blok V).

Łódź, ul. Przemysłowa na odcinku od Brackiej do Wojska Polskiego (strona wschodnia) – z fragmentem oryginalnej przedwojennej i wojennej zabudowy na odcinku będącym jedynym dojściem do bramy głównej obozu od strony miasta.

Istnienie obozu upamiętnia pomnik „Pękniętego Serca” oraz betonowe „naroża” wyznaczające jego dawny teren.

Warto wiedzieć: W 1970 r. powstał film pt. „Twarz Anioła” w reżyserii Zbigniewa Chmielewskiego oraz została wydana książka autorstwa byłego więźnia obozu Józefa Witkowskiego pt. „Hitlerowski obóz koncentracyjny dla małoletnich w Łodzi”

Zaproponował: saper1390
Więcej znajdziesz w Polska Niezwykła:  łódzkie

http://www.polskaniezwykla.pl

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Żagiew – Żydzi jako zdrajcy, mordercy i szmalcownicy

 

Fragment książki: Albin Siwak – „Bez strachu” – tom II

Często myślę, panie Albinie, że Cyganie, którzy tak samo byli prześladowani przez Niemców, wywożeni do obozów, byli traktowani zdecydowanie brutalniej niż Żydzi. Dlaczego oni nie obciążają Polakowi nie fałszują historii?

Cyganie po prostu rozumieli i dziś rozumieją ówczesną nadzwyczajną sytuację. Nie zgłaszają do Polaków wyimaginowanych i absurdalnych pretensji.

Ilość Żydów agentów była tak duża, że działalność ich zaczęła obejmować nie tylko Warszawę, ale całą gubernię generalną. Agenci żydowscy byli wyjątkowo niebezpieczni przez perfidnie przybierane maski prześladowanych.

Zdrajcy ci szybko zaczęli zapełniać listy zdemaskowanych w gestapo agentów. Zaczęły się sypać wyroki, wykonywane przez Żydowskie Organizacje Bojowe i nasze AK. Żyd Heming kierował w gestapo na ulicy Szucha 70-cio osobową grupą specjalistów, którzy śledzili konspiracyjne organizacje i likwidowali je. To mówił mi pan Tadeusz.

W 1984 roku odnalazłem dokument w centralnym archiwum KC PZPR. Miał on tytuł: „Akta delegatury rządu” sygn. 202/11 44 tom 2. Akta te zawierały w układzie alfabetycznym spis kolaborantów i zdrajców Żydów. Lista liczyła 1500 nazwisk i kończyła się zapisem, że to tylko część zdrajców żydowskich. Ale na tej liście, w rubryce narodowość nie ma ani jednego Cygana.

Pomogliśmy, panie Albinie, przerzucić na początku okupacji hitlerowskiej do Związku Radzieckiego 50 000 Żydów. Pomogliśmy też w ramach repatriacji wrócić do Polski po II wojnie światowej 200 000 Żydom zamiast Polakom. W dystrykcie warszawskim samych tyko Volksdeutschów żydowskich było 70 000. Te dane liczbowe znam z archiwum, ale podawała je również Stolica nr 5/791 z dnia 3 II 1963 roku.

Bilans zdrajców żydowskich znajduje się w centralnym archiwum KC PZPR. Oto liczby tych, co byli w policji żydowskiej tylko w Warszawie – 2500 osób. Specjalnych agentów gestapo z „Żagwi” było 10 000 osób. W kolaboracyjnej gminie żydowskiej było ponad 6000 osób. Wybitna historyczka, Żydówka, mieszkająca w USA profesor Hannah Arendt napisała książkę pod tytułem „Eichmann in Jeruzalem”. Oto, jak ona opisuje i ocenia postępowanie swych pobratymców żydowskich:

„To rola żydowskich przywódców przy zniszczeniu własnego narodu jest dla Żydów bezwzględnie najciemniejszy rozdziałem w całej ich ciemnej historii. W Amsterdamie, Warszawie, Berlinie czy Bukareszcie mogli naziści na tym polegać, że żydowscy funkcjonariusze sporządzą listy personalne i majątkowe, koszty deportacji i zniszczenia nałożą na deportowanych, opróżnione mieszkania w oka mgnieniu zatrzymają i oddadzą do dyspozycji policji, aby pomóc pochwycić Żydów i doprowadzić do pociągu, aż do gorzkiego końca Że w obozach śmierci bezpośrednie działania dla zniszczenia ofiar
ogólnie były wykonywane przez żydowskie komanda. Pisze dalej Hannah Arendt, że autonomia żydowska w Teresienstad była tak duża, że nawet kat był Żydem.”

Autorka tej książki pokazuje, że obok Niemców masowo w unicestwianiu Żydów – uczestniczyli właśnie Żydzi.

Przypomnę w tym miejscu czytelnikom, że w książce „Trwałe ślady” opisałem zdarzenie z miejscowości Mikody. To miejscowość 16 km od Siedlec. Nadmieniłem, jak to przechowywany był w młynie Żyd Hirszek, który był żywiony i chroniony i ukrywany przed Niemcami przez całą wojnę przez polskiego młynarza. Pan Tadeusz teraz potwierdził ten fakt, że po wojnie Żyd Hirszek przyjechał jako ubowiec i zastrzelił osobiście osiem osób – całą rodzinę. Ocalał tylko jeden człowiek, który ukrył się w piecu. Nazywał się Piotrowski.

Potwierdził też pan Tadeusz fakt odbicia przez polską partyzantkę pięciu młodych Żydów, prowadzonych na śmierć do Janowa. Potwierdził, że odmówili oni oficerowi polskiemu, późniejszemu generałowi, Wacławowi Czyżewskiemu wstąpienie do polskiej partyzantki w Lubelskim, że tuż po wojnie przyjechali i wybili dwie polskie rodziny, które ich ukrywały. Dwie rodziny z dziećmi.

Gdy ja byłem członkiem biura politycznego, podjęto próbę awansowania tych pięciu Żydów do stopnia generałów. Za pierwszym podejściem nie udało się, gdyż czterech członków biura nie poparło tej sprawy. Dopiero, gdy byliśmy na urlopach, zrobiono posiedzenie biura bez nas i udało się ich zatwierdzić. Takie właśnie fakty świadczą, że nie my Polacy, mieliśmy w swojej ojczyźnie władzę po II wojnie światowej, a Żydzi.

Żydzi chwalą się na cały świat, że ścigają swoich katów. Podają przykłady, że nawet z Argentyny przywieźli Eichmanna, osądzili i wykonali wyrok. A przecież dobrze wiedzą, że ich rodacy Żydzi byli również oprawcami i katami, że byli szpiegami i w policji, że założyli organizację zbrojną Żagiew w celu łapania Żydów i likwidowania tych, co chcą organizować opór, że setki tysięcy Żydów zlikwidowali sami Żydzi, że bogaci Żydzi nie udzielali pomocy biedocie żydowskiej. Przeciwnie. Popierali Holokaust i likwidację Żydów w wykonaniu Niemów. Są liczne dokumenty na ten temat. Liczni świadkowie, chociażby pan Tadeusz, który wielokrotnie rozmawiał z bogatymi Żydami na ten temat.

Jak pojąć i zrozumieć mentalność żydowską, że Kneset w Izraelu podjął decyzję i wcielił w życie ustawę, że nie będą ścigani i karani wszyscy ci Żydzi, których rzekomo Niemcy zmusili zabijać swych rodaków. Obecnie na świecie jeszcze żyją tysiące Żydów, którzy byli katami też Żydów.

Przecież to Żydzi podsunęli gestapo szatański pomysł, żeby zwabić do hotelu najbogatszych Żydów. Ograbili ich i bestialsko zamordowali. Pomysł był Skosowskiego i Żurawina. Obaj zajmowali wysokie pozycje w policji żydowskiej i w gestapo. Obaj mieli już za sobą liczne prowokacje, w skutek których sami zabijali Żydów. Zaplanowali tym razem, żeby zwabić bogatych Żydów pod pozorem, że załatwią im przy pomocy Niemców paszporty zagraniczne, dzięki którym wyjadą bezpiecznie do Anglii lub Ameryki.

Ściągnęli w ten chytry sposób do hotelu Polskiego przy ulicy Długiej, oraz do hotelu Terminus i hotelu Royal ponad dwa tysiące osób z dziećmi. Tu najpierw zażądali bardzo wysokich opłat za te paszporty. Następnie trzeba było opłacić szefa gestapo. Sami żydowscy policjanci zażądali dla siebie też dużych sum. Nie wszyscy Żydzi mieli aż tyle, ile od nich wymagano, więc z powrotem odprowadzono ich do getta.

Gdy już otrzymali dobrowolnie tyle ile chcieli, to zarządzili osobistą rewizję, rozbierając ludzi do naga i badając u kobiet pochwę, a u mężczyzn odbyt. Większość tych bogatych Żydów rzeczywiście miało ukryte w tych miejscach złoto i brylanty.

Następnie wywieziono ich ciężarowymi samochodami za Warszawę i zamordowano. Zabijali policjanci żydowscy, na czele ze Skosowskim i Żurawinem, a SS-mani tylko pilnowali. Obaj kaci, Skosowski i Żurawin, uciekli do Izraela, a później do Ameryki. I takich ludobójców Kneset izraelski ułaskawił i zatarł winy.

To, jak mówią ludzie panie Albinie, nie mieści się w głowie. Ja w latach 1981-86, mając duże możliwości szukania i oglądania dokumentów, odnalazłem potwierdzenie tego wszystkiego, co pan Tadeusz mi opowiedział. W centralnym archiwum były na ten temat dokumenty. Miały one sygnaturę 202/XV-2 tom 2 karta 158….(….)

https://palmereldritch1984.wordpress.com

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Judenraty w gettach – Udział Żydów w zagładzie Żydów – Zbydlęcenie i degeneracja „narodu wybranego”

 

Mało kto dzisiaj pamięta, że żydowski holocaust praktycznie nie istniał przed 1967 rokiem. Zaczął rodzić się dopiero po sześciodniowej wojnie izraelsko arabskiej. Trzeba było ponad 40 lat, żeby urósł do dzisiejszych rozmiarów.

Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w „Mein Kampf”. Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego czasu.

Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji czerwonych hord ze Wschodu.

Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą gospodarczą. (Niemcy Wschodnie wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani politycznie; ot takie dwa śląski w stosunku do Niemiec przedwojennych).

Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od Żydów. Tak doszło do transakcji. „Za krew pieniądze, za pieniądze przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów” ” pisał prawie czterdzieści lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” (wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).
„Dzisiejsze Niemcy” oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela ” są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.” (S. Nowicki, jak wyżej, str. 12).

W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

„Stosunek naszego rządu” pisał izraelski dziennik „Haolam Haze” z 1965 roku ” do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi transakcję towarów za krew. Otrzymaliśmy pieniądze.

Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy NRF-owi świadectwo moralności następującej treści: My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma prawo być przyjęty do każdego grona”.
(Za S. Nowicki, str. 13).

Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od czterdziestu) lat. A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo wpływowe lobby żydowskie w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską. Ale o tym przy innej okazji.

Dzisiaj Izrael potrzebuje nie mniej pieniędzy, niż dawniej. A jeszcze więcej pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych pośród innych.

Opublikowany niedawno w „Der Spiegel” artykuł o odpowiedzialności innych narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce poruszenie i falę polemik.

Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez „polskich chłopów”, którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych.

Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala. Mowa tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o Żydów europejskich. Interesujące jest to, że autorzy artykułu w „Der Spiegel”, wymieniając różne „narody europejskie”, które rzekomo przyłożyły się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego.

Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej prostej racji, że była to wówczas nacja europejska. Współpraca Żydów z Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana a literatura na ten temat jest obszerna.

Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli hekatombę hitlerowską. Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów z gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich („Judenrat”) współdziałających z władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

Wspomniany wcześniej S. Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” ” cytuję:

„A czy nie było policjantów żydowskich w getcie, którzy pałkami bili swych współwyznawców? Było też Gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.

Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i komór gazowych. Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach. Byli Żydzi, którzy denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane na swych braciach mrożą krew w żyłach.

Działalność Abrahama Gancwajcha jest przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem. Ten gestapowiec żydowski, zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w świecie żydowskim. Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach „Tarbut” w Częstochowie, należał do „Poalej-Syjonu Prawicy”, był współpracownikiem wiedeńskiego pisma „Gerechtigkeit”, a po aneksji Austrii założył w Łodzi prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą „Wolność”. Wykaz prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych tam bogactw.

Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z pogromu Żydów.

„Wielkopomna zdrada Rady Żydowskiej w Warszawie ” pisał dr Szymon Datner ” która się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie „wysiedlenia” pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta”.

Historyk żydowski, B. Mark, w książce pt. „Powstanie w getcie warszawskim” (Żydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze: „Tylko 10 000 żyje w dostatku, nawet lepiej niż przed wojną. Widocznie dla tych 10.000 przywieziono w lutym 20 tysięcy litrów wódki. W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem… Cała działalność Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i grabieży… Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową… Niektórzy piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili…”

„Niemcy doprowadziły do tego ” pisał Marek Edelman ” że Rada Żydowska sama wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta… Nikt jeszcze nigdy tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego Żyda”.

Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady Ocalenia powstałej w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów węgierskich. I to za jaką cenę? Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel-Avivie. Dlaczego nie stanął przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?”

Tyle na razie Stefan Nowicki. Jeszcze do jego pracy powrócę.

W książce pt. „Auschwitz, the nazis & the „Final Solution””, (wydanej w 2005 r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani zostali Żydzi niemieccy. Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku zostało 55 000 Żydów wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.

O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta. Dwa miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi na zagładę.

Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, jako niezdolnych do pracy.

Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z Niemcami i oddać im swoje dzieci. „Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli żyć” ” wołał. „Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie” ” mówi Lucille E. I dodaje ” „Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć jeszcze dzisiaj”.

Żyd Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Żadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka.

Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M. Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej. „Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”. Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego. „Rumkowski rzeczywiście wykorzystywał młodziutkie kobiety” – mówił, i dodaje przy tym: Kiedy siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rozejrzał się po sali, kładł rękę na ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie”.

Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że, cytuję:

„Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.
(…)
Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo najszlachetniejsze instynkty. Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie szanowanych, stało się członkami żydowskiej milicji i gotowych było do największych podłości z szantażem włącznie… Ilu z nich biło do krwi dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej stronie trochę żywności dla głodującej rodziny… Dobrzy, mieszczańscy mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć życia… Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z mizernych porcji gliniastego chleba.” (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, „Refleksje pewnego życia”, wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii „Dokumenty”, str. 20-21).

Stefan Nowicki pisze w swej książce, że:

„Ocalałe pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Żydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem) dają obraz życia w getcie warszawskim.

„Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”. Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy: „Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań… Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych… Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”.

Stosunki w Judenracie były okropne. Miały miejsce ostre starcia między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich warunkach. Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze zorganizowany. Gdyby „Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym ” – pisze Czerniakow – ” niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta”.

Mimo tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek.

Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i bogacenie się wpływowych Żydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów (patrz załącznik „The holocaust Kingdom”)”.

„The Holocaust Kingdom” jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez Żyda o nazwisku Michał Belg-Aleksander Donat, wydanym w USA. Paszkwil ten zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. Urywki przytaczam za S. Nowicki, „Wielkie nieporozumienie”, str. 165. Z książki A. Donata dowiadujemy się, że:

„Str. 34: Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych w getcie. Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu, dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko.

Str. 43: 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy Nazistów i były naszpikowane szpiegami Gestapo. Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem był notorycznie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale prowokator i dywersjonista na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta Warszawskiego. Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

Średniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony demagog, znał cztery języki – niemiecki, polski, żargon i hebrajski, przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z Niemcami.

Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w getcie. W jednej ze swych licznych „ról” pozował jako obrońca uciśnionych wobec „plutokratycznych wyzyskiwaczy” z Judenratu, był również opiekunem sztuki i literatury żydowskiej… czarował szczególnie intelektualistów żydowskich… chciał uchodzić za wielkiego prowodyra Getta, coś w rodzaju Mesjasza.

Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną. Tak więc, wmawiał Żydom, by nie tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie.

W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost ” Skąd przyszedłeś?
Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemawiasz? Na co Gancwajch odpowiedział: Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc.

I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody. Nawet dr Ringelblum, którego nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na „pogawędkę”, aby zadowolić swą ciekawość. Dzięki interwencji Gancwajcha został zwolniony z więzienia dr Janusz Korczak, sławny pisarz i uczony. Poza tym, chwalił się, że jego wpływom zawdzięczano, iż ulica Sienna i Plac Grzybowski pozostały wewnątrz getta.

Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem. W praktyce, jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny. Kupiec „wypracowywał” łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 deka kaszy na głowę.

Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamienic na ul. Leszno. Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach. Zorganizował służbę ambulansową, która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.

Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc dla zubożałych pisarzy żydowskich.

Na uroczystość bar mitzvah swego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.

Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim „Gazeta Żydowska” ukazały się nekrologi podpisane przez „grupę doktorów, prawników, dziennikarzy i pisarzy”, choć bez indywidualnych nazwisk.

Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do Judenratu. Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu. Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego jednak nigdy nie doszło. Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy popierali Gancwajcha. Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać mandat od Żydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu.  Wówczas  obiecywał: uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie zadowalające przydziały żywności.

W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha: Moryc Kon i Zelig Heller utworzyli własny „sklepik” po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr 14. Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie.

Wozy te nazywano „konhellerami”, na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również jako „wszalnie”.
Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności – wszystko to naturalnie, jako „usługi” uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (…)

W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty „Poszukiwany przez policję z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych jego bandy. Mówiono, że udało im się uciec”

To tyle z relacji Żyda A. Donata

Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim.

Po wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polsko brzmiące. Wstąpili do PPR i znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali). Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego G.Z. Informacji Wojskowej.
Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako „bandyta” reakcyjnego podziemia.

Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było to przypominać, gdyby skutkiem tego była śmierć zaledwie 1000 czy 2000 ludzi. Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami Żydzi.

O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, zwłaszcza w Polsce i na Ukrainie.
Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy plakaty z instrukcją: „Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy wartościowe, obok ciepłego ubrania się”.

Niemieckie Sonderkomando 4 A, które liczyło na co najwyżej 5000 do 6000 Żydów, którzy się zgłoszą, doznało niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 771 Żydów. W tej sytuacji jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby uporać się z wynikłym, nie z ich „winy”, problemem.

Oczywiście, wszyscy, którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci. Mowa tu jest o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie. Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i gotowości do współpracy z okupantem niemieckim. Co najmniej 27 tysięcy Żydów nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, „Stalingrad”, 1998).

W wyniku szeroko zakrojonej kampanii „Judenrein” (oczyszczania państwa niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami Niemiec. Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich. Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny.

Jednocześnie Niemcy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Żydów i wysyłania ich do obozu w Westerbrok. Wkrótce nadszedł czas deportacji Żydów holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina. Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie listę 1000 kolejnych Żydów do transportu na Wschód. I tutaj wkład Żydów w zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny.

W związku z ekstradycją w maju br. Iwana Demaniuka do Niemiec, by postawić go przed sądem za współudział w zagładzie Żydów w Sobiborze, prasa i oskarżyciele publiczni uważają, że bez pomocy 100 Ukraińców Niemcy nie byliby w stanie zamordować tam 250 000 ludzi. Obozu strzegło 30 SSmanów, z tego stale połowa była nieczynna z powodu choroby lub przebywania na przepustkach. Rozprawa sądowa przeciw Demaniukowi ma posłużyć przede wszystkim do rzucenia światła na nie-niemieckich pomocników w dziele zagłady Żydów. Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 000.

Ciekawe jest, ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów? I czy w tej liczbie znajdzie się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych?

Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 milion Żydów.

Jest to teza politycznie niepoprawna, bardzo nielubiana w kołach żydowskich, przez to oficjalnie nie wysuwana w obawie przed skutkami w ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieje tylko w drugim obiegu. Nie mniej zagadnienie udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warte jest zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne.

Władysław Gauza
Lipiec 2009
Za http://www.kworum.com.pl
http://www.upadeknarodu.cba.pl

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Bluff o „powstaniu” w Getcie Warszawskim

«Przeprowadzka nie spodobała się „terrorystom”, jako że oznaczała dla nich straty nie tylko jak chodzi o źródła ich dochodów ale również ich swobodę poruszania się…»

Robert Faurisson o „powstaniu” w Getcie Warszawskim
Faurisson sulla “Insurrezione” del Ghetto di Varsavia
https://www.maurizioblondet.it/faurisson-sulla-insurrezione-del-ghetto-varsavia/
Maurizio blondet 20 luty 2018 tłum. ram

Autor: Robert Faurisson 28 kwiecień 1993
https://en.wikipedia.org/wiki/robert_faurisson

Każdego roku, około 19 kwietnia mass media upamiętniają to, co określają jako „bunt”, lub „rewolta”, albo też „powstanie” w żydowskim Getcie w Warszawie. W opowiadaniach dziennikarzy wydarzenie to przybiera cechy coraz to bardziej bohaterskie i symboliczne.

„Nigdy nie było żadnego powstania” – jest to stwierdzenie z roku 1988, wypowiedziane przez Marka Edelmana, który był jednym z głównych odpowiedzialnych wśród żydowskich grup uzbrojonych w Getcie. (Dziennik Liberation – 18 kwiecień 1988, str. 27).

Dodał jeszcze: „nie wyznaczyliśmy nawet dnia. to Niemcy narzucili datę, ponieważ weszli do Getta w poszukiwaniu ostatnich Żydów”.

Edelman sprecyzował także liczbę żydów, która walczyła z bronią w ręku, stwierdzając, że nie przekroczyła ona 220 osób.

Nie było więc żadnego powstania całej ludności Getta, pragnącej odzyskania wolności i broniącej sie przed deportacjami.

Miała miejsce jedynie reakcja grupy młodych Żydów, którzy widząc wojska niemieckie wchodzące do ich przybytku – najpierw usiłowali się temu przeciwstawić, potem – na trzeci dzień – próbowali uciec, a na koniec – otoczeni – będąc uzbrojonymi – bronili się.

W ciągu 20 dni potyczek – Niemcy i ich pomocnicy stracili 15 ludzi.

(Dokument z Norymbergi PS – 1061, będący sprawozdaniem z dnia 16 maja 1943 roku, zatytułowany „Nie ma już żydowskiej dzielnicy w Warszawie”, Międzynarodowy Trybunał Wojskowy, xxvi, str. 628 – 694, wraz z 18 fotografiami – na 54. w roku 1979, w USA opublikowano książkę zawierającą kopie raportu i komunikatów gen. Stroop’a  (napisanych po niemiecku, opatrzonych przekładem na j. angielski) – zatytułowaną „The Jewish quarter of Warsaw is no more”/sprawozdanie stroop’a – tłumaczenie i komentarze: Sybil Milton, wprowadzenie – Andrzej Wirth, New York, Pantheon books, 1979).

Całość wydarzeń w Getcie przypomina raczej operację policyjną podczas zaawansowanej wojny, a nie faktyczne powstanie – jak to, które rozpoczęło się w sierpniu 1944 roku w Warszawie, przygotowane przez polską Armię Krajową, dowodzone przez gen „Bora” Komorowskiego.

Mass media starają się ignorować bohaterskie powstanie polskie, które Sowieci pozwolili Niemcom spacyfikować. Polacy bronili się w sierpniu 1944 z tak wielka odwagą, że Niemcy oddali im honory wojskowe.

Niemniej jednak rzeczą ciekawą jest zapoznanie się z powodem, dla którego w kwietniu 1943 roku Niemcy podjęli decyzję rozpoczęcia operacji policyjnej w Warszawskim Gettcie.

Populacja Żydów w tymże Getcie lub dzielnicy żydowskiej składała się z około 36 000 osób, oficjalnie zarejestrowanych – oraz prawdopodobnie ponad 20 000 osób przebywających tam nielegalnie.

Getto było czymś w rodzaju miasta w mieście, zarządzanym przez Judenrat. Tak, Judenraty, jak i policja żydowska kolaborowały z okupantem niemieckim – również przeciwko tzw. „terrorystom” żydowskim. w roku 1942, w odpowiedzi na pierwsze sowieckie bombardowanie Warszawy – na polecenie Niemców w Getcie zostały wybudowane schrony przeciwlotnicze, do budowy których cement oraz inne materiały dostarczyli żydom Niemcy.

To te właśnie schrony przeciwlotnicze legenda przekształciła w „blockhaus” oraz w „bunkers”, na wzór francuskiej linii Maginota. W Getcie funkcjonowały oficyny i fabryki, w których robotnicy żydowscy pracowali dla Niemców, jako że Żydzi byli ich dostawcami. W Getcie odbywała się bardzo intensywna działalność handlowa.

Małe, uzbrojone grupy (żydów) – skupiające nie więcej jak 220 osób – dopuszczające użycia terroru i sabotażu, zajmowały się wymuszeniami na policji żydowskiej i judenratach, a także na ochronie fabryk i oficyn. „Terroryści” zarabiali na działalności przemysłowej i handlowej Getta szantażując i grożąc tak przedsiębiorcom jak i mieszkańcom dzielnicy. Dochodziło dla przykładu do więzienia ludzi w ich domach po to by wymusić na nich haracz.

Byli nawet w stanie kupować broń od żołnierzy, którzy w Warszawie – jak często dzieje się na tyłach frontu – należeli do oddziałów niejednolitych (etnicznie), źle wyszkolonych i bez motywacji. Dokonywali również zamachów na żołnierzy niemieckich lub na żydowskich „kolaboracjonistów”.

Niepewność wzrastała. Z tego powodu populacja polska miasta coraz to gorzej znosiła obecność Getta, zaś Niemcy obawiali się, że jego istnienie może stać się zagrożeniem dla węzła kolejowego – jakim była Warszawa – dla niemieckiej gospodarki wojennej, w tym dla transportu wojsk w kierunku frontu rosyjskiego.

W tego rodzaju sytuacji Himmler postanowił, że przeniesie populację żydowską, razem z oficynami i fabrykami w okolice Lublina, zniszczy całkowicie zabudowania Getta i założy na jego miejscu park.

Początkowo Niemcy usiłowali przekonać Żydów by zaakceptowali przeprowadzkę. Sprawa ta nie spodobała się jednakże „terrorystom”, jako że przenosiny oznaczały dla nich straty nie tylko jak chodzi o źródła ich dochodów, ale również ich swobodę poruszania się.

Dlatego to wszystkimi swymi siłami usiłowali przeciwstawić się projektowi, aż do 19 kwietnia, kiedy to na polecenie himmlera rozpoczęła się operacja policyjna, mająca na celu przymusowe usunięcie ostatnich pozostałych w Getcie żydów. Tego dnia wojska niemieckie pod dowództwem pułkownika von Sammern-Frankenegga – odpowiedzialnego za operację – weszły do Getta, wsparte obecnością jednego czołgu i dwóch pojazdów opancerzonych.

Na początku „terroryści” postawili duży opór, raniąc po stronie niemieckiej 12 osób, na co Himmler zareagował gniewem i tego samego wieczoru odwołał von Sammern-Frankenegga i zastąpił go gen. Juergenem Stroop’em.

Stroop otrzymał polecenie by dla większego bezpieczeństwa prowadzić operację w sposób powolny. zrobił to następująco: każdego poranka wojska wchodziły do Getta i opróżniały budynki. W celu zmuszenia ukrywających się Żydów do wyjścia ze schronów przeciwlotniczych Niemcy używali świec dymnych (a nie gazów toksycznych); następnie burzyli kolejne, puste budynki. Do przeprowadzenia pełnej ewakuacji posłużyło 20 dni.

Trzeciego dnia od początku akcji – uzbrojone grupy żydów zaczęły uciekać. Żydzi zostali jednakże wyłapani przez strażników.

Przeciwnie do tego, co zostało powiedziane – dowództwo niemieckie nie poprosiło lotnictwa o zniszczenie Getta i podczas akcji nie miało miejsca żadne bombardowanie. Liczba ofiar żydowskich nie jest znana.

Liczba 56 065 jest tą, która przedstawia ilość żydów „zaaresztowanych”, mających być wysłanymi do obozu przejściowego w Treblince, a następnie w kierunku Lublina.

Ofiar niemieckich było 15. 19 maja został zabity policjant polski, tj. w 11 dni po ostatniej potyczce.

Nikt nie watpi ani w odwagę Żydów pozostających w Getcie, ani w tragiczny aspekt całego wydarzenia, podczas którego żydowska populacja cywilna znalazła się w środku starcia pomiędzy formacją wojska niemieckiego i małymi grupami snajperów.

Jednakże – przeciwnie do pewnej, fałszywej propagandy – cała ta historia jest niezwykle daleka od bycia „apokaliptycznym” powstaniem, za jakie ostatnio uchodzi, nade wszystko gdy weźmie się pod uwagę dziesiątki tysięcy zabitych, cywilów i żołnierzy – śmierci, jakie miały miejsce podczas wspomnianych 20 dni na wszystkich placach bitew na świecie oraz w miastach europejskich, na które spadły bomby zrzucone przez lotnictwo anglo-amerykańskie.

Wybór tekstów, tłumaczenie i opracowanie: ram
http://ram.neon24.pl

Posted in Uncategorized | 1 Comment

Elita żydowska – przeciw Polsce

Elita żydowska – przeciw Polsce

Tło historyczne rozbiorów Polski i trudności w odzyskaniu niepodległości wiążą się z działalnością elity żydowskiej, naprzód operującej kapitałem zdobytym na terenach Rzeczypospolitej, a później manipulującej kolosalnymi fortunami zdobytymi w czasie rewolucji przemysłowej dziewiętnastego wieku, oraz przez okres dwu wojen światowych, z których pierwsza dała żydom “ojczyznę w Palestynie” a druga państwo Izrael i jednoczący żydów “kult zagłady” (cult of the Holocaust), na którym to kulcie opiera się dzisiejszy żydowski ruch roszczeniowy i związany z nim Holocaust Industry (Przedsiębiorstwo Holokaustu).

Dzięki opanowaniu mediów propaganda Holokaustu jest skuteczna i dziś zdobywa żydom nieproporcjonalne korzyści materialne i polityczne mimo tego, że w czasie dwudziestego wieku, żydzi stanowili tylko około dwu procent ludzi zabitych w XX wieku, zwanym “wiekiem śmierci”.

W krytycznym dla Polski roku 1918-tym, wszystkie bez wyjątku międzynarodowe organizacje żydowskie wypowiadały się przeciw odrodzeniu państwa polskiego, ponieważ żydzi znali swoją pasożytniczą przeszłość w Polsce i obawiali się, że Polacy wyciągną z tego konsekwencje.

Tak więc żydzi woleli współdziałać z Niemcami, Austrią lub Rosją, raczej niż z Polakami walczącymi o swoją wolność.

Już w X wieku u zarania państwa polskiego działała silna żydowska finansjera, której kapitały rosły głównie dzięki handlowi niewolnikami, na których pracy opierała się wówczas gospodarka arabska w Hiszpanii.

Wtedy bankierami w Hiszpanii byli żydzi, którzy pomogli Arabom zdobyć Hiszpanię, a następnie służyli im jako finansiści i handlarze niewolników. Żydzi handlujący niewolnikami spełniali wtedy również rolę geografów.

Jak wiadomo Islam wymaga codziennych modlitw i pokłonów w kierunku Mekki i Medyny, co stwarzało potrzebę dokładnej wiedzy w jakim kierunku pobożni Arabowie musieli się zwracać w czasie modłów.

Pierwszy opis państwa polskiego pochodzi od Ibrahim’a Ben Ya’qub’a z Tortozy w Hiszpanii, geografa i handlarza niewolnikami, który w 966 roku opisał kraj Mieszka I jako “wielkie królestwo północy”.

Wówczas Bralin (późniejszy Berlin) był rynkiem niewolników, głównie Niemców, wziętych do niewoli przez Słowian nadłabskich, których Żydzi wieźli drogą wiodącą przez Pragę Czeska do Wenecji. Tam ludzie ci byli kastrowani a następnie dostarczani na rynek niewolników w Kordobie.

Wtedy Słowianie wzięci do niewoli przez Niemców byli sprzedawani żydom a następnie kastrowani w Verdun lub Lyon i przewożeni przez Marsylie do Kordoby. Słowian wschodnich kupcy żydowscy nabywali od Chazarów, których przywództwo nawrócili na judaizm.

W korespondencji żydowskiej tamtych czasów, Polska jest nazywana “Nowym Kanaanem” (“New Canaan”) jako teren, który nadawał się do eksploatacji i handlu niewolnikami tak, jak Kanaan podbity przez plemiona żydowskie w starożytności.

Rodzina Sławników, do której należał święty Wojciech, rządziła w Pradze i pod jego wpływem zaczęła sprzeciwiać się handlowi niewolników. Wówczas Bolesław II zdobył władzę w Pradze, finansowany przez handlarzy niewolników, wymordował on panującą rodzinę Sławników z wyjątkiem świętego Wojciecha, który schronił się w Polsce.

Jak pamiętamy, w XI i XII wieku Święty Wojciech był patronem Polski. Zginął on śmiercią męczeńską w Prusach, dwa lata po ochrzczeniu ludności Gdańska w 997 roku, gdzie założył biskupstwo. Święty Wojciech potępił handel niewolnikami w tekście “Infelix Aurom” i został uwieczniony na drzwiach katedry gnieźnieńskiej w scenie, jak wykupywał chrześcijańskich niewolników od żydowskiego handlarza niewolnikami, w obecności władcy polskiego.

Życiorys świętego Wojciecha jest początkiem polskiej literatury w języku łacińskim.

Kiedy w Polsce było tylko kilka tysięcy żydów, uzyskali oni przywileje od Bolesława Pobożnego w 1264 roku w Kaliszu. Przywileje te były w mocy przez następne 500 lat, do obalenia ich przez sejm w 1764 roku, w czasie kryzysu gospodarczego spowodowanego wywozem przez żydów kapitałów z Polski do Berlina.

Wtedy w Rzeczypospolitej było prawie milion żydów i dlatego uważa się, że Polska uratowała europejskich żydów od wymarcia, ponieważ żydzi byli od XIII wieku niszczeni i wypędzani ze wszystkich krajów zachodniego Chrześcijaństwa.

Można zauważyć, że przez wieki wszystkie grupy etniczne w Polsce, jak Niemcy, Tatarzy, czy Ormianie, zasymilowali się. Żydzi natomiast prawie zupełnie nie asymilowali się.

W Polsce żydzi korzystali z prawa zakazującego szlachcie zajmowania się handlem, rzemiosłem i przemysłem pod groza utraty szlachectwa. Żydzi stworzyli system arendy, to znaczy z góry płatnych jednorocznych dzierżaw, zwłaszcza w okresie rozwoju wielkich latyfundiów w Rzeczypospolitej Szlacheckiej.

Mieli oni w swoich rękach całą dziedzinę bankowości na terenie Polski (podobnie było również w Turcji).

Autonomia żydowska w Polsce miała wyjątkowe uprawnienia. Na każdym poziomie organizacji państwa polskiego żydzi mieli swego przedstawiciela “sztedlan’a”, który pertraktował systemem interwencji osobistych w sprawie wysokości podatków jak i metod ich zbierania i płacenia. Sztedlanow było bardzo wielu i interweniowali oni “zakulisowo” na dworze królewskim, w sejmie, w senacie jak i we wszystkich urzędach terytorialnych.

Żadna inna mniejszość nie miała takiego dostępu do władz polskich jaki mieli żydzi w Rzeczypospolitej. Żydzi odegrali ważną rolę w handlu z Prusami. W 1525 roku w Krakowie miał miejsce pierwszy hołd pruski Albrehta Hohenzollerna, jako wasala Polski z lenna pruskiego. Na kolanach płacił on roczną daninę królowi polskiemu.

Hołdy pruskie powtarzały się przez blisko 130 lat do 1656 roku, kiedy to Frederick Wilhelm Hohenzollern, który był w prostej linii przodkiem późniejszych cesarzy niemieckich, po kilku hołdach w Krakowie, stał się wasalem Szwecji. Było to w czasie katastrofy “potopu” i grabieży Polski przez Szwedów, osiem lat po katastrofalnym powstaniu i rzezi na Ukrainie pod wodza Chmielnickiego w 1648-mym roku.

Chłopi ukraińscy wyzyskiwani i gnębieni przez arendarzy żydowskich wymordowali wtedy około 50,000 żydów na wschodnich ziemiach Polskiej Rzeczypospolitej Szlacheckiej.

Taki smutny koniec miał okres znany w historii żydów jako “złota dekada” (od 1638 do 1648 roku). W czasie tej dekady żydowska kolonizacja i eksploatacja Ukrainy osiągnęła najwyższy poziom.

Polska była, według żydowskiego historyka, Izraela Szahaka, “jedynym dużym krajem zachodniego chrześcijaństwa, z którego żydów nigdy nie wypędzono”. Szahak uważa, że wypędzenie żydów z Polski było nieuniknione i wypędzenie to nie miało miejsca jedynie z powodu upadku państwa polskiego.

Szahak twierdzi, że żydzi stworzyli kulturę pasożytniczą i żyli w państwach zachodniego Chrześcijaństwa z wyzysku dołów społecznych, a opłacali się możnym. Kiedy miały miejsce walki o władzę, wtedy doły społeczne dochodziły chwilowo do głosu, i zawsze masy wyzyskiwanych przez żydów ludzi, żądały wypędzenia żydów z kraju, jak to się stało w Anglii, Francji, Hiszpanii i w księstwach niemieckich.

Według Szahaka finansjera żydowska w Polsce tak właśnie rozumowała i z tego powodu zaczęła intensywnie wywozić z Polski kapitały żydowskie, głównie do Berlina. Działo się to kiedy żydowskiej finansjerze łatwiej było manipulować Berlinem, niż Petersburgiem lub Wiedniem.

W 1701-szym roku żydowskie fundusze z Polski pomogły sfinansować utworzenie Królestwa Prus ze stolicą w Berlinie w Brandenburgii. Wtedy użyto w nowy sposób nazwę “Prusy.”

Był to symbol ciągłości niemieckiej tradycji militarnej przez przypomnienie podboju i ludobójstwa bałtosłowiańskich Prusów, dokonanego przez niemiecki zakon krzyżacki znany po angielsku jako “Teutonic Knights.”

Warto tez wspomnieć, że w Anglii wpływy żydów rosły od czasów Olivera Cromwella (1599-1661), zwłaszcza po napływie uciekinierów żydowskich z Polski po 1648 roku.

Przy pomocy żydów, Hohenzollernowie berlińscy byli międzynarodowymi pasożytami. Napełniali oni swój skarb zalewając Polskę, za pośrednictwem żydów, fałszywymi pieniędzmi produkowanymi w Berlinie.

W latach 1656, 1720 i 1733 Hohenzollernowie starali się spowodować korzystne dla nich rozbiory Polski.

Rozbiory miały zlikwidować państwo polskie i tym samym usunąć, nieuniknione, według profesora Szahaka, wyrzucenie żydów z Polski.

Ironia losu jest fakt, że istnienie Królestwa Prus uratowali Polacy. Stało się to w 1760-tym roku po spaleniu Berlina przez Rosjan. Wówczas Polacy nie zgodzili się na propozycje ministra rosyjskiego, Aleksandra Bestuzewa-Riumina, żeby Polska otrzymała od Rosji Prusy Książęce i Śląsk, w zamian za odstąpienie Rosji Podola i części Białorusi. Sprawa ta upadla ponieważ mieszkańcy tych ziem, świadomi swoich swobód obywatelskich w Polsce, nie chcieli być poddanymi cara.

W ten sposób uratowali oni przed zniszczeniem Królestwo Pruskie. Prusy w oczach przeciwnych im Rosjan, dążyły w kierunku zdominowania i zjednoczenia 350 niezależnych państw i państewek rzeszy niemieckiej w podobny sposób jak to uczyniła Moskwa na wschodniej słowiańszczyźnie 400 lat wcześniej.

Kryzys gospodarczy w Polsce był pogłębiany wywozem przez żydów kapitałów zdobytych w Polsce do Królestwa Pruskiego. Kryzys ten doprowadził do likwidacji autonomii żydowskiej w Polsce aktem sejmowym z 1764 roku (500 lat po nadaniu autonomii i przywilejów żydowskich w Polsce w Statucie Kaliskim z 1264 roku).

W 1772 roku pierwszy rozbiór Polski był zainicjowany przez klienta finansjery żydowskiej, króla Prus, Frederika II (1712-1786). W czasie przejmowania ziem zaboru pruskiego, Niemcy wypędzali na wschód biedotę żydowską.

Działo się to bez jakiegokolwiek protestu ze strony bogatych żydów, którym było łatwiej piąć się po drabinie społecznej w Królestwie Pruskim, bez problemów powodowanych obecnością mas biedoty żydowskiej.

Po zaborach, żydzi w Prusach porzucali swój język “Jidisz,” i używali języka niemieckiego oraz pomagali Niemcom w prześladowaniu Polaków i germanizowaniu Wielkopolski, Śląska oraz Pomorza.

Bezpośrednio po zaborach Polski w Królestwie Prus więcej ludzi mówiło po polsku niż po niemiecku. Prusacy stosowali drastyczne i odczłowieczające metody, żeby zmusić do służby wojskowej ludność polską w armii pruskiej.

Sienkiewicz opisywał takie doświadczenia Polaków w “Bartku, Zwycięzcy.” Naziści stosowali w jeszcze bardziej sadystycznej formie musztrę pruska w niemieckich obozach koncentracyjnych, takich jak Sachsenchausen, gdzie sam bylem więźniem od 1940 do 1945.

Trzeba pamiętać, że bez zaborów Polski i zniszczenia państwa polskiego, Prusy nie były wystarczająco silne żeby zdominować 350 małych niezależnych państewek niemieckich oraz wygrać grabieżczą wojnę z Francja w 1870-tym roku jak i stworzyć przy pomocy żydowskich kapitałów cesarstwo niemieckie, ze stolicą w Berlinie.

Stało się to w dużej mierze przy pomocy kapitałów żydowski wywożonych z Polski w XVII i XVIII wieku.

Żydzi finansowali pruską “Kultur Kampf” Bismarcka przeciw Kościołowi Katolickiemu jak i przeciw Polakom.

Wtedy większość wpływowych żydów w Niemczech przechodziła z judaizmu na luteranizm.

Próby asymilacji żydów nie powiodły się i wielu z nich zaczęło nawracać się na syjonizm.

W 1914 roku z początkiem wojny syjoniści zainicjowali w Berlinie plan stworzenia Judeo-Polonii ze stolicą w Lublinie, gdzie wcześniej był sejmik żydowski znany jako Congressus Judaicus (1594-1764), jedyna tego rodzaju instytucja żydowska od sanhedryn’u w starożytności do Knesetu w dzisiejszym Izraelu.

W 19-stym wieku i do wybuchu pierwszej wojny światowej władze rosyjskie używały osadników żydowskich, t.zw. Litwaków do niszczenia jednościnarodowej Polaków na terenie Kongresówki.

Przykładem jest urodzony w Warszawie poeta rosyjski Osip Mansdelsztam, który pisał antypolskie wiersze, ale niestety był bardzo pochlebnie opisywany w Tygodniku Powszechnym, zwłaszcza przy wzmiankach o jego żonie Nadieżdy.

Walkę polityczna z Litwakami prowadził Roman Dmowski, kiedy starał się on stworzyć polski blok w dumie w Petersburgu.

Na froncie we Francji w 1917-tym roku wojna stanęła na martwym punkcie. Niemcy wydały równoważnik 10 ton złota na program likwidacji frontu wschodniego za pomocą rewolucji bolszewickiej. W tym celu zwerbowali oni Lenina, wtedy zamieszkałego w Szwajcarii. Stało się to według planu żyda, kochanka Róży Luksemburg, Aleksandra Helphand’a, który zmarł w 1924 roku jako najbogatszy człowiek w Berlinie.

Jego pałac zbudowany w Wansee, był w styczniu 1942 roku miejscem zbrodniczej konferencji nazistów, w której została sformułowana decyzja zamordowania wszystkich żydów pod niemiecką okupacją.

Prezydent Wodroow Wilson wraz z aliantami ogłosił 4-go czerwca, 1917 poparcie dla Polski niepodległej z dostępem do morza.

Bolszewicki zamach stanu dał Leninowi i otaczającym go żydom władzę w Rosji w październiku 1917.

Związki robotnicze w Niemczech były wówczas kontrolowane i kierowane przez żydów, zwłaszcza w przemyśle wojennym. Niemcy otrzymywali kredyty na koszty wojny od międzynarodowych banków żydowskich.

Na przykład; pożyczki na niemieckie koszty wojny dawane przez żydowsko-niemiecką firmę nowojorską Kuhn&Lobe i przynosiły tej firmie kolosalne zyski. W sytuacji impasu wojennego rząd brytyjski zaczął ulegać syjonistom w sprawie “ojczyzny żydów.” Proklamowanie “ojczyzny żydów w Palestynie” przez Anglików postawiło tak żydowskie banki finansujące wysiłek wojenny Niemiec jak i żydowskich przywódców niemieckich związków zawodowych, wobec konkretnej możliwości realizacji narodowego państwa żydów na terenie Palestyny.

Syjoniści uzyskali 2-go listopada 1917 “deklaracje Balfour”o ojczyźnie żydów w Palestynie, dzięki solidarności żydowskiej w tak ważnej dla żydów sprawie.

Tak wiec, z jednej strony żydzi tacy jak bankierzy firmy Kuhn&Lobe wstrzymali kredyty dla Niemiec, a z drugiej strony zupełnie inne środowiska żydowskie w samych Niemczech wywołały paraliżujące strajki w niemieckim przemyśle wojennym. Solidarna akcja żydów przeważyła szalę na stronę aliantów.

Anglicy przejęli Jerozolimę od Turków 9 grudnia, 1917 i w lipcu 1920 administracje Palestyny objął lord H. Samuel, który był pierwszym żydem, administratorem Palestyny od 2000 lat. Wtedy ludność Arabów palestyńskich wynosiła ponad 700,000 osób a ludność żydowska tylko ok. 55,000.

Rząd Lenina, w którym był Leon Trocki (przybyły z amerykańskim paszportem z Nowego Jorku), podpisał kapitulacje Rosji wobec Niemiec 3 marca, 1918 w Brześciu Litewskim. Niemcy sparaliżowane brakiem kredytów i strajkami w przemyśle wojennym złożyły broń 11 listopada 1918.

Tego dnia Polacy ogłosili swoją niepodległość; 30 listopada Polska została przyjęta jako członek układów pokojowych przez Francję i Anglię.

Ciężkie dla Niemiec warunki traktatu wersalskiego powstały w dużej mierze dzięki naciskowi licznych żydów, którzy brali udział w formowaniu tego traktatu, w celu radykalizacji pokonanych Niemiec i permanentnej likwidacji monarchii w tym kraju. Mimo tego traktat wersalski pozostawił Niemcom przemysł, który później umożliwił Hitlerowi zbrojenie Niemiec.

Polska ogłosiła pobór do wojska 7 lutego 1919, żeby bronić się przed bolszewicka ofensywą tzw. “Cel Wisła.” Tegoż miesiąca Piłsudski rozpoczął rokowania w sprawie obronnej federacji niepodległych państw pod przywództwem Polski.

Federacja Piłsudskiego miała obejmować Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę, Białoruś, Ukrainę, Kozaków Dońskich, Kozaków Kubańskich, Gruzję, Azerbejdżan i Armenię. Francja popierała plan federacji i starała się uzyskać dla Polski konieczną jej broń z arsenałów zdobytych w pokonanych Niemczech.

Rząd Anglii nie chciał żeby Francja miała silnego sojusznika w Polsce i był pod naciskiem antypolskich i pro-bolszewickich żydów, i z tego powodu sprzeciwił się przekazaniu poniemieckiej broni do Polski.

Ważne role odegrał żyd z Małopolski Lewis Namier (1888-1960, Bernstein, Namierowicz), który działał w biurze premiera Anglii. Namier pomógł sfałszować proponowaną 10 lipca, 1920, w Evian, przez ambasadorów USA, Anglii i Francji granicę polsko-sowiecką z regionem Lwowa po polskiej stronie.

Następnego dnia sfałszowana propozycja ambasadorów została wysłana z Londynu do Rosji jako “Linia Curzon’a,” ze Lwowem po sowieckiej stronie. W latach 1940-tych “linia Cursona” posłużyła Stalinowi, żeby uzyskać zgodę Aliantów na przyłączenie Lwowa do Związku Sowieckiego.

Namier był specjalistą od spraw Polski przy rządzie angielskim kiedy po bitwie pod Warszawa w 1920 roku, kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy armii czerwonej uciekło do Prus Wschodnich. Anglicy wiedzieli, że ci żołnierze, zamiast być rozbrojeni i internowani, dostali pomoc i transport od Niemców, do walki przeciw Polakom w bitwie pod Lida.

Jest to równocześnie dowodem powiązań Lenina z niemieckimi komunistami i wojskiem. Wymarzona przez Lenina światowa rewolucja komunistyczna miała opierać się na przymierzu rządów Moskwy i Berlina. Dlatego rozkaz generała Tuchaczewskiego z 4 czerwca 1920 brzmiał: “Na zachód po trupie białej Polski do rewolucji światowej.”

Partnerem Lenina miał być rząd komunistyczny w Berlinie, który miał wtedy opierać się na sześciu milionach komunistów w Niemczech i miał powstać w zamian za ponowne przyłączenie do Niemiec polskich ziem zaboru pruskiego, raz ziemie to byłyby okupowane przez armię czerwoną.

Po ustaleniu władzy sowieckiej Lenin odesłał bankowi Kuhn & Lobe 600 milionów dolarów w złocie, jak również rząd sowiecki prowadził z pomocą żydów ważne transakcje handlowe z USA i innymi państwami zachodnimi.

Przykładem wybitnego agenta sowieckiego w Nowym Jorku był żyd, syn działacza partii komunistycznej i wpływowy miliarder amerykański, którego imię Armand z nazwiskiem Hammer znaczyło “Ramie i młot” na cześć godła Sowietów.

Elita żydowska wyzyskiwała Polskę i działała przeciw państwu polskiemu, w którym na przestrzeni wieków stworzyła swoje warstwy społeczne i prowadziła gospodarkę pasożytniczą. Elita żydowska nie była lojalna wobec Polski mimo uratowania żydów przed wymarciem przez państwo polskie.

Dzięki Polsce żydzi są jedynym narodem, który zachował ciągłość historyczna od starożytności po dzień dzisiejszy. Niestety elita żydowska nadal jest przeciwna Polsce i dziś gnębi ja propagandą i żądaniami żydowskiego ruchu roszczeniowego.

Tymczasem ambasada polska w Tel-Awiwie dziennie wydaje około 200 polskich paszportów żydom, którzy traktują polskie obywatelstwo jako “asekuracje” w obliczu niekończących się walk z Arabami, jak i również jako łatwy dostęp na teren Unii Europejskiej.

Prof. Iwo Pogonowski

Źródło: http://www.gazetawarszawska.com/pugnae/3731-prof-iwo-cyprian-pogonowski-elita-zydowska-przeciw-polsce
https://justice4poland.com/

 

Posted in Uncategorized | Leave a comment

W obronie Inkwizycji hiszpańskiej

 

W obronie Inkwizycji hiszpańskiej

Od czasu utworzenia Inkwizycji w Hiszpanii w r. 1481 do ostatecznego jej zniesienia w r. 1820 Inkwizycja trwała prawie 340 lat. W ciągu tego okresu godność Generalnego Inkwizytora spełniało 45 Inkwizytorów. Opisywać ich działalność — to znaczy opisać historię Hiszpanii z tego okresu i historię ruchów antykatolickich.

Galileusz przed Świętym Oficjum

W ciągu tego czasu zmieniały się poglądy, zagadnienia; zmieniły się obyczaje, zmieniły pojęcia prawne. Mówienie przeto ogólne o „nowej inkwizycji hiszpańskiej”, o jej surowości na przykład, jest albo nieświadomym, albo świadomym, złośliwym zamąceniem prawdy, aby w tym mętnym obrazie narzucić szkodliwe dla Kościoła i dobrego imienia Hiszpanii sugestie.

Widzieliśmy obraz działania Inkwizycji w końcu XV-go wieku za czasów Torquemady. Trzecim generalnym inkwizytorem (1507 — 1517) był kardynał Ximenes Cisneros, arcybiskup Toleda, po śmierci Ferdynanda regent kraju. Oto jego charakterystyka według Dziekońskiego, wielkiego przeciwnika Inkwizycji: „Posiadając olbrzymie dochody, jako arcybiskup Toleda i regent — zachowywał się tak, jak w celi franciszkańskiej”. „Nie zapominał o krewnych, ale wydobywać ich ze stanu mierności nie chciał”.

Założył uniwersytet w Alcala de Henavez. Biegły w językach wschodnich, nabył rękopisy Biblii w oryginale hebrajskim, starołacińskim, aleksandryjsko-greckim i perifrazie chaldejskiej. Wydał „Biblia poliglotta Competensis” — dzieło, „które samo jedno zdolne było imię jego uwiecznić”.

Gdy nowi chrześcijanie ofiarowali Ferdynandowi 100.000 dukatów złotych na wojnę, pod warunkiem, że ustanowi jawność wszelkich informacji Inkwizycji, Ximenes udaremnił przekupstwo i z własnych oszczędności zorganizował wyprawę do Afryki. „Ciągle dobro kraju mając na widoku, w najdrobniejszym czynie nigdy własnej nie upatrywał korzyści”. „Należy do niewielkiej liczby wielkich mężów stanu”. „Surowych cnót, nieugiętej sprężysto­ści w działaniu — był obojętny na ubliżające mu docinki i napaści. Gdy jeden z dworzan zachęcał go do skarcenia zuchwalców, powiedział z powagą: „Ponieważ nam pozwalają działać, pozwólmy im wolności mówienia; jeżeli to, co głoszą, fałszem jest, śmiejmy się, ale starajmy się poprawić, gdy prawdę mówią”.

Czwartym generalnym inkwizytorem był Adrian Florencio (od 1517 do 1522 r.), wybrany później na papieża. Miał powszechną opinię niezwykle łagodnego i dobrego…

Jeżeli teraz weźmiemy dla porównania okres panowania Filipa 11-go (od r. 1556— 1597 r.), to jest ostatnie czterdziestolecie XVI stulecia (za Generalnych Inkwizytorów’: Valdesa, Espinozy, Ouirogi, de Lazy, Porto Carrero), to najbardziej przesadne źródła żydowskie podają za cały ten okres skazanych na śmierć 3 900, gdy w tym samym okresie czasu w Anglii (królowa Elżbieta) według danych prof. Makowskiego zostało skazanych na śmierć powyżej 89.000.

W którym kraju były zatem sądy bardziej humanitarne? A przecież były to rządy Filipa II, nazywanego plagą ludzkości, najbardziej nietolerancyjnego ze wszystkich królów hiszpańskich, za rządów Generalnego Inkwizytora Valdesa, 80-letniego starca, dumnego i pełnego żółci, który istotnie nadużywał swej władzy, za co zresztą został złożony (w r. 1566) przez papieża Sykstusa V z urzędu (w związku ze sprawą Bartłomieja Caranzy).

W czasie tego panowania tzw. „okrucieństwa” Hiszpanów naraziły Hiszpanię na utratę Flandrii – to by­ły czasy strasznego księcia Alby, wrzenia i walk z Sardynią, księstwem Mediolańskim; czasy wprowadzenia Inkwizycji w Meksyku, Limie i Kartaginie: czasy wprowadzenia specjalnej Inkwizycji do floty i armii, a nawet marszu ks. Alby na Rzym.

Za czasów Filipa II Inkwizycja hiszpańska, jako instytucja hiszpańska, doszła do szczytu potęgi. Powstał projekt utworzenia wojennego zakonu Najśw. Panny Miecza, którego wielkim mistrzem miał być Generalny Inkwizytor hiszpański, a członkami sami Hiszpanie, niepochodzący ani z Żydów, ani z Maurów, ani z heretyków, jak również niebędący potomkami chrześcijan, skazanych i karanych przez Inkwizycję. Reprezentanci prawie wszystkich hiszpańskich koś­ciołów i czterdziestu szlachetnych rodzin projekt ten przyjęli. Generalny Inkwizytor i Rada Najwyższa zatwierdzili statuty; Filip był skłonny zatwierdzić projekt, ale cofnął się z obawy, by Generalny Inkwizytor nie nabrał zbyt wielkiego znaczenia. „Szczęściem” — jak pisze historyk antykatolicki— „słuchano rad zdrowego rozsądku i zdrowej polityki, a Europa bez wstecznego kroku mogła podążać ku wiekowi filozofii”.

Znów za Filipa IV (1621 — 1665) według antykatolickich źródeł skazano 2.852 osoby, gdy rówieśnik tych czasów, „uczony” protestant i profesor saski Carpsow, chwalił się, że podpisał 20.000 wyroków śmierci, w tym bardzo liczne wyroki na czarownice. Ostatni proces przeciw czarownikom w Hiszpanii odbył się w r. 1610!

A teraz weźmiemy okres bliższy nam, gdzie obyczaje pod wpływem religii chrześcijańskiej i Kościoła złagodniały. Mam tu na myśli panowanie Ferdynanda VI i Karola III, to jest okres czasu od 1746 do 1788 r., przedednie tak zwanej Wielkiej Francuskiej Rewolucji. Na stanowiskach Generalnych Inkwizytorów widzimy: Ouintano Bonifaz, Filipa Bertranda, Augustyna Robin de Cevales. Prawie wszystkich oskarżonych po lekkiej sekretnej pokucie uwalniano.

Przez te 43 lata skazano na poważniejsze kary tylko 245 osób, z nich tylko 14 osób na śmierć i to według źródeł antykatolickich. Można zatem powiedzieć, że od roku 1746 kary śmierci nie stosowano prawie zupełnie. Od roku 1788 nie było już ani jednego wyroku śmierci, jakkolwiek prowadzono walkę z francuskimi ideami rewolucyjnymi, które w sąsiedniej Francji realizowały się barbarzyńsko i krwawo.

Tak więc łagodnie i bezkrwawo zakończyła swoje istnienie instytucja, wyrosła ze średniowiecza i ustroju feudalnego, dając miejsce „wiekowi filozofii i postępu’’, który został zapoczątkowany przez masowe rzezie bez sądu i przez wynalazek gilotyny.

Nie poruszam sprawy odpowiedzialności papieży i Rzymu za Inkwizycję Hiszpańską, bo sprawa ta jest zupełnie jasna: Kościół ponosi częściową odpowiedzialność za hiszpańską Inkwizycję, tak jak ponosi częściową odpowiedzialność za ustrój średniowiecza, w którym „magna pars fuit”, na który oddziaływał. Ale Inkwizycja Hiszpańska była Inkwizycją Hiszpańską, uzależnioną całkowicie od królów, którzy zwłaszcza w drugiej połowie istnienia Inkwizycji zmieniali Inkwizytorów samowolnie, decydowali w sprawach między Generalnym Inkwizytorem a cywilnymi, mianowanymi przez króla, radcami.

Królowie hiszpań­scy często przeciwstawiali się Rzymowi; Karol V prowadził wojnę z papieżem i Franciszkiem I, królem francuskim; ciągłe były spory o Neapol; Rzym był raz przez wojska hiszpańskie spalony, a straszny ksią­żę Alba wkraczał do Italii.

Z drugiej strony ze strony Rzymu były ciągłe objawy czujności, wzywanie do łagodzenia wyroków, do praworządności. Nie było prawie papieża, ani Generalnego Inkwizytora, którzy by nie wysyłali i nie otrzymywali wskazówek w kierunku wysoce humanitarnym. Były, naturalnie, w Inkwizycji rzeczy złe; zdarzać- się mogły w owe czasy surowe okrucieństwa i intrygi, ale na ogół cała walka z herezją przebiegała w Hiszpanii w ciągu wieków łagodnie; nie było religijnych wojen domowych, ani rzezi ogólnych—w ciągu całego czasu była praworządność ścisła, a obyczaje w są­dzie i przy wymierzaniu kar znacznie łagodniejsze, niż w tym samym czasie w innych krajach Europy, nie mówiąc już o krajach niekatolickich, jak Anglia (królowa Elżbieta 89 tysięcy osób skazała na śmierć), lub królestwo saskie, gdzie sam Carpsow skazał na śmierć 20-000 osób, a w poglądach „uczonych” jeszcze ku końcowi XVIII wieku (gdy kara śmierci w Inkwizycji nie była już zupełnie stosowaną) spotyka się twierdzenie, że kara śmierci, jest poważną i szacowną ostoją życia społecznego, a łamanie kołem na placu publicznym — warunkiem rozwoju i doskonałości społeczeństw.

Z Inkwizycji propaganda antykatolicka zrobiła straszaka, kominiarza, którym przez parę wieków straszy się „postępowe” dzieci. Rzeczywistość dziejowa przedstaw
ia się całkowicie odmiennie.

Władysław Kwieciński
za: „Nowy Ład”, nr 5/1937
http://www.dzienniknarodowy.pl

Posted in Uncategorized | 1 Comment