Jędrzej Giertych – O Piłsudskim (fragmenty), Londyn 1987

Jędrzej Giertych – O Piłsudskim (fragmenty), Londyn 1987

Posted by Marucha w dniu 2017-05-23 (wtorek)

Był to człowiek wielkiej pychy, oraz o umiejętności podporządkowania sobie ludzi i komenderowania nimi. Miał właściwości osobistego czaru, który pociągał do niego ludzi. Miał także rodzaj zdolności hipnotycznych, które sprawiały, że niektórzy ludzie ulegali mu w sposób irracjonalny, wcale nie dbając o to, jakie są rozumowe podstawy jego polityki.

Przy tym, był to nie tylko rewolucjonista, wyznawca Marksa i sojusznik i stronnik rewolucjonistów rosyjskich.

Był to także swojego rodzaju romantyk, ożywiony irracjonalnie uczuciami, które wywodziły się — poprzez środowisko szlacheckie na Litwie, z którego wyszedł — ze wspomnień powstania styczniowego, a także i polskiej poezji romantycznej. Wszystko to sprawiło, że budził on w pewnych kołach sympatie i potrafił pozyskać duże zastępy zwolenników idących za nim w sposób uczuciowy i wytworzyć z nich całkiem duży obóz polityczny.

Na obóz ten składali się rewolucjoniści, socjaliści, stronnicy Marksa. Składali się także romantycy, romantyczni miłośnicy dążeń powstańczych, gorący i naiwni patrioci, wyobrażający sobie, że „czyn” typu powstańczego jest właściwą drogą do wyzwolenia Polski.
I składali się ludzie, którzy przede wszystkim nienawidzili carskiej Rosji i dla których obalenie w Rosji caratu było celem ważniejszym od wyzwolenia Polski.

Wszyscy razem stali się w polskim narodzie wielkim obozem proniemieckim. Obozem, którym w istocie kierował wpływ polityczny niemiecki.

Są tacy, którzy myślą, że Piłsudski przyczynił się w pierwszej wojnie światowej do odbudowania niepodległej Polski — czy nawet te niepodległość odbudował — i że w bitwie warszawskiej w 1920 roku pobił Rosję.

Ci co tak myślą, wyobrażają sobie czasem, że doszli do tych poglądów własnym rozumem i przestudiowaniem historii. W istocie, są oni ofiarami złej, szkodliwej dla Polski propagandy. Zostali przez tę propagandę przerobieni, a nawet w istocie, jakby zahipnotyzowani.

Propaganda ta jest dziełem sił wrogich Polsce. Jej głównym celem jest spowodowanie, by większość Polaków uformowała się we front polityczny, posłuszny Niemcom. Piłsudski jest znakomitym symbolem poddania się Polaków polityce niemieckiej. Kto wierzy w Piłsudskiego jest już przez pół zdobyty dla polityki niemieckiej i jej celów. Wpływ niemiecki zresztą w chwili obecnej tylko w małym stopniu działa bezpośrednio

Propaganda niemiecka sączy, kropla po kropli, hasła propagandowe, dogodne dla Niemców, a w istocie wrogie polskiemu narodowi. Wśród tych haseł, sączy ona uwielbienie Piłsudskiego i jego kult.

Ta propaganda Piłsudskiego jest dla Polski niezmiernie szkodliwa. Trzeba jej się koniecznie przeciwstawić.

Trzeba sprawić, by większości Polaków, a zwłaszcza Polakom młodym, spadło bielmo z oczu i by nareszcie zaczęli widzieć i rozumieć prawdę.

Największą winą Piłsudskiego wobec polskiego narodu jest, że całożyciową swoją działalnością wepchnął politykę dużego odłamu polskiego narodu, a potem polskie państwo na złą drogę polityki zagranicznej, mianowicie na drogę podporządkowania Polski dążeniom niemieckim.

Polityka zagraniczna — to była istota polskiego losu. Polska odzyskała w latach 1918-1919 niepodległość, bo przytłaczająca większość polskiego narodu prowadziła dobrą, słuszną, prawidłową politykę zagraniczną. Niepodległość Polski zawaliła się w roku 1939 — bo trzynaście lat rządów Piłsudskiego i piłsudczyków poprowadziły Polskę po drodze błędnej, samobójczej, bezpośrednio prowadzącej ku katastrofie, polityki zagranicznej

Ogromna cześć Polaków, to byli ludzie wprawdzie kochający ojczyznę i nieraz żarliwie Polsce oddani, ale mający pojęcia polityczne niemal dziecinne i oceniający sprawy polityczne prymitywnymi formułami demagogicznymi, a nie założeniami politycznego rozumu. Ten naiwny i uczuciowy gatunek ludzi stał się podatnym materiałem do poczynań pozornie efektownych i budzących nawet zachwyt.

Nad. MatkaPolka

***

https://marucha.wordpress.com/2017/05/23/jedrzej-giertych-o-pilsudskim-fragmenty-londyn-1987/#comments

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

2 Responses to Jędrzej Giertych – O Piłsudskim (fragmenty), Londyn 1987

  1. JA says:

    W Rosji Do Tej Pory ZBRODNIE Żydoskich REWOLUCJONISTÓW Są KŁAMLIWIE Przypisywane Etnicznym Ruskim ! said

    2017-05-23 (wtorek) @ 19:51:22
    „Matka Polka” – autorka felietonu KONTYNUJE powtarzanie KŁAMLIWEGO propagandowego frazesu: ” …rewolucjonistów rosyjskich …” który wprowadza w błąd czytelnika.

    Chodzi mi tutaj o 3-e zdanie tekstu:
    „Przy tym, był to nie tylko rewolucjonista, wyznawca Marksa i sojusznik i stronnik rewolucjonistów rosyjskich.”

    Otóż to ŻYDZI zamieszkali w Rosji i ZSRR byli i dalej są dalej KŁAMLIWIE nazywani tzw. „rewolucjonistami rosyjskimi” i czas najwyższy zacząć pisać PRAWDĘ, że Marks, Lenin, Trocki, Beria i inni obrzydliwi rewolucjoniści byli narodowości ŻYDOWSKIEJ, a komunizm był i jest wynalazkiem ŻYDOWSKIM !

    To że ŻYDOSCY komuniści jak Lenin, Ławrientij Beria, Kaganowicz, Trocki, Gienrich Grigorijewicz Jagoda(NKWD), Iwan Sierow(NKWD) Władimir Kriuczkow(NKWD) aż po ŻYDÓW z obywatelstwem ZSRR jak Jurij Andropow(szef KGB) i Mikhail Gorbacheva ostatniego sekretarza KC KPZR to NIE byli etniczni Rosjanie lecz ŻYDZI, którzy mieszkali w Rosji lub ZSRR i jedynie byli obywatelami ZSRR a teraz Rosji, którzy NIE mają afirmacji z Rosją gdyż byli lub są ŻYDAMI !

    Identyczną sytuację mieszania pojęć, LAWIROWANIA kto jest ŻYDEM i Polakiem z polską AFIRMACJĄ w obecnej III RP z takimi ŻYDAMI, jak te ŻYDOWSKIE gnidy: Bierut, Geremek, Mazowiecki, Bartoszewski, Jan Nowak-Jeziorański, Borusewicz, Anna Fotyga, Gronkiwicz-Walc, Danuta Hubner, Michał Boni, Cimosiewicz, Zdrojewski Bogdan, Rafał Dudkiewicz z Wrocławia, Schetyna, Sławomir Neumann, Kuroń …+ 70% składu obecnego Sejmu i Senatu, ministrów III RP itd.

    NAJWIEKSZYM współczesnym POTĘŻNYM problemem dla samych etnicznych Ruskich w obecnej Rosji jest BRAK ODZIELENIA ludobójstwa ŻYDOWSKIEGO komunizmu na Ruskich i nazywanie tego ZASTĘPCZĄ nazwą „sowieckich lub komunistycznych” przestępstw !

    Właśnie dlatego, że jest dalej LAWIROWANIE z terminem i KŁAMLIWYM używaniem sloganem: „rewolucjonistów rosyjskich” w powiązaniu z ŻYDEM Marksem, ŻYDEM Leninem, aż po współczesnych ŻYDO komunistów jak Garbachev … i temu podobnych ŻYDÓW komunistów, dopuszczono bezkrytyczne przypisanie LUDOBUJST ŻYDOWSKICH na 35 milinach etnicznych Ruskich i że to LUDOBUJSTWA faktycznie dokonane przez ŻYDÓW z rosyjskim obywatelstwem próbuje się UKRYĆ nazywając je zastępczo „sowieckimi”, niejako FAŁSZYWIE w podtekście przenosząc to na jakiś „ruskich”.
    To właśnie dlatego, że etniczni Ruscy siedzą cicho, są BIERNI i dalej zdominowani przez ŻYDÓW w Rosji, dlatego tak Ruskich NIE nawidzą na Świecie przypisując tym etnicznym Ruskim WSZYSKIE żydowskie ludobójstwa i komunizm.

    Like

  2. JA says:

    Andrzej BR said

    2017-05-23 (wtorek) @ 19:58:53
    Trzeba trochę wysiłku, ale nasz Rodak mówił DOSADNIEJ!

    Roman Dmowski 1925 rok!!!

    Gdybym był wrogiem Polski…

    Roman Dmowski napisał „Gdybym był wrogiem Polski…” w 1925 roku, kiedy Związek Ludowo-Narodowy współtworzył centroprawicowy rząd. Był to również okres, kiedy coraz większą aktywność przejawiali zwolennicy Józefa Piłsudskiego. Wszystkie te wydarzenia znajdują odzwierciedlenie w tym tekście. Z drugiej jednak strony uważny Czytelnik dostrzeże, że jest on przynajmniej częściowo aktualny i dzisiaj…
    „Uważam to za rzecz bardzo pożyteczną zastanawiać się od czasu do czasu nad tem, co bym robił, gdybym był wrogiem Polski, gdyby odbudowanie Polski było mi niedogodne i gdyby mi chodziło o jej zniszczenie. Otóż przede wszystkiem używałbym wszelkich wysiłków i nie żałowałbym żadnych ofiar na to, ażeby nie dopuścić do zapanowania w tym kraju zdrowego rozsądku, ażeby postępowaniem Polaków nie zaczęła kierować trzeźwa ocena stosunków i położenia ich państwa.
    Utrzymywałbym w Polsce na swój koszt legjon ludzi, których zajęciem byłoby szerzenie zamętu pojęć,
    puszczanie w obieg najrozmaitszych fałszów, podsuwanie najbardziej wariackich pomysłów.
    Ilekroć bym zauważył, że Polacy zaczynają widzieć jasno swe położenie i wchodzić na drogę do naprawy stosunków i do wzmocnienia państwa, natychmiast bym zrobił wszystko, żeby odwrócić ich uwagę w inną stronę, wysunąć im przed oczy jakieś nowe idee, nowe plany, wytworzyć jakiś nowy ruch, w którym by rodząca się myśl zdrowa utonęła.
    W obecnej chwili wielce by mię zaniepokoiło to, że w polityce polskiej zapanowały nad wszystkiem zagadnienia skarbowe i gospodarcze, że Polacy zaczynają sobie naprawdę zdawać sprawę z tego, iż dotychczas szli do ruiny finansowej i gospodarczej, a tem samem do utraty niezawisłości, że zaczynają widzieć błędy dotychczasowego sposobu rządzenia, otwarcie i śmiało do tych błędów się przyznają, chcą się z nich otrząsnąć i objawiają w tym kierunku wyraźną wolę.
    Uważałbym za rzecz bardzo niepomyślną fakt, że po dymisji Grabskiego Sejm zdobył się, acz z trudem,
    na utworzenie rządu koalicyjnego, w którym stronnictwa, bardzo dalekie od siebie w swych programach,
    postanowiły współdziałać w doprowadzeniu budżetu państwa do równowagi i w ratowaniu kraju od
    popadnięcia w ostatnią nędzę.
    I wcale by mnie nie cieszyło, że nowy minister skarbu tak daleko poszedł w swej otwartości, odsłaniając niebezpieczne położenie państwa i wskazując potrzeby zmniejszenia jego rozchodów o tak olbrzymią sumę.
    Czułbym, że mię spotyka największy zawód, mianowicie że się zawodzę na Sejmie, na który liczyłem z całą pewnością, że nigdy nie dopuści do uzdrowienia gospodarki państwowej, że każdy wysiłek w tym kierunku unicestwi. I zacząłbym się obawiać, czy te słabe początki nie rozwiną się w coś mocniejszego, czy te objawy otrzeźwienia, postępu pojęć i poczucia dpowiedzial-ności za losy kraju nie staną się wyraźniejszemi, i czy Polska nie zaczyna istotnie wchodzić na drogę naprawy.
    Uważałbym to za rzecz tem bardziej niepożądaną, że obecnie stan finansowy i gospodarczy państw europejskich w ogóle psuje się, że rządy i parlamenty coraz mniej wykazują zdolności zaradzenia złemu i że, gdyby Polska zdobyła się na wysiłek i gospodarkę swą jako tako uporządkowała, mogłoby to utrwalić jej pozycję w Europie i nawet uczynić ją wcale mocną.
    Postanowiłbym temu zapobiec za wszelką cenę. Ale jak?…
    Przede wszystkiem, rozwinąłbym swojemi środkami i przez swoich agentów agitację w Polsce, odwracającą uwagę społeczeństwa od spraw gospodarczych i skarbowych. Nie to jest nieszczęściem Polski, że za mało wytwarza, a za wiele spożywa, że skarb państwa ma za małe dochody – a większych mieć nie może, bo z ubogiego społeczeństwa więcej nie wyciśnie – a za wielkie wydatki, że i obywatel kraju, i państwo samo jest obdzierane przez niecną spekulację… Dziś głównem nieszczęściem jest zły ustrój polityczny państwa. Ten ustrój trzeba przede wszystkiem zmienić. Rzucić wszystko, a tem się zająć.
    I tu bym radykalnie zmienił swoje dotychczasowe stanowisko: gdy dawniej byłem za tem, żeby Polska
    miała najdemokratyczniejszą konstytucję w Europie, gdym starał się, ażeby miał w niej wszechwładzę Sejm,
    który jak spodziewałem się, nigdy nie pozwoli na utworzenie rządu, kierującego się zdrowym rozsądkiem, prowadzącego rozumną gospodarkę państwową – dziś, widząc w tym Sejmie pierwsze objawy, świadczące, że
    ludzie się czegoś nauczyli, że zaczynają zdawać sobie sprawę z położenia kraju, z twardej rzeczywistości,
    że zaczynają nieśmiało wstępować na drogę, na której jedynie można stworzyć trwałe podstawy bytu państwowego, dziś, powiadam, stałbym się bezwzględnym przeciwnikiem konstytucji demokratycznej, Sejmu,
    dziś zacząłbym głosić potrzebę zamachu stanu, dyktatury, czy nawet autokratycznej monarchji.
    A gdyby mi się jeszcze udało znaleźć jakiego militarystę śniącego o czynach wojennych i czekającego na
    sposobność wpakowania Polski w jakąś awanturę, np. w wojnę z Sowietami, obsypałbym go
    złotem – o ile-bym je miał – i wszelkiemi środkami pomógłbym mu do pokierowania polityką polską
    według swej woli. Wtedy już byłbym pewny, że wszystko będzie dobrze.
    Na to wszystko, gdybym był wrogiem Polski, nie żałowałbym wysiłków, ani ofiar.
    Co prawda, wrogowie Polski, bliżsi i dalsi, tyle mają kłopotów dzisiaj u siebie w domu, te kłopoty tak z dnia na dzień rosną, złoto, które jeszcze posiadają, tak szybko topnieje, że za wiele myśli nie mogą Polsce poświęcać i nie mogą się zdobywać na zbyt wielkie ofiary dla doprowadzenia jej do ostatecznej zguby.
    Na szczęście dla nich w samej Polsce istnieje sporo ludzi, którzy starają się za nich robotę robić. (pisząc to, Dmowski mu-siał stosować taki wybieg, pisząc jakby o sobie jako wrogu Polski, a nie nazywając bezpośrednio adresata powyższych zarzutów – którym był bez wąt-pienia – Piłsudki, bo po Zamachu Stanu w 1926r. w Polsce panował terror piłsudczyków, którzy eliminowali wszystkich swoich wrogów, pobiciami, gdy nie skutkowały, więzieniem, aż po mord włacznie, czego poprawni politycznie historycy, po dzień dzisiejszy, nie są nam gotowi ujawnić, bo widzi-my ilu w naszej teraźniejszości „wielbi” marszałka-nieuka i chętnie by go w tym naśladwało – czy to PiS czy to PO czy nawet Radio M.!- od AR)
    Zdarza się to czasami w życiu, że jakiś biedak, nic nie posiadający i ciężko walczący z twardemi warunkami bytu, naraz, nieoczekiwanie dostaje wielki spadek. Że zaś nigdy większej ilości pieniędzy nie widział, większemi sumami
    nie operował, wobec tego majątku, który mu spadł bez żadnego z jego strony wysiłku, doznaje zawrotu głowy, wydaje mu się on czemś nieskończonem, niewyczerpanem. Zaczyna tego majątku używać: żyje, jak we śnie,
    rzuca pieniędzmi na prawo i na lewo, bez planu, bez sensu, bez rachunku.
    Majątek w ciągu paru lat rozprasza się i na powrót zaczyna się bieda. Tylko teraz już cięższa, bo się zaznało dostatku.
    Takim biedakiem, który niespodziewanie dostał wielki spadek, jest obecne pokolenie polskie,
    tym spadkiem jest zjednoczona niepodległa Polska. Nic dziwnego, że pokolenie, które ją dostało – bo przecie nie zdobyło jej własnemi wysiłkami – doznało zawrotu głowy.
    Ludzie u nas zaczęli żyć, jak we śnie, zamknęli oczy na otaczającą ich rzeczywistość.
    Własne państwo, które posiedli, traktowali tylko jako źródło wszelakich rozkoszy: łatwego dorabiania się, zaspakajania najbardziej wybujałych ambicyj, kąpania się w godnościach i zaszczytach okazałych, często śmiesznych w swej okazałości reprezentacji, delektowania się uroczystościami, obchodami…
    Z tego, że ten wielki spadek pociąga za sobą wielkie obowiązki, sprawy sobie nie zdawali.
    I w ciągu siedmiu lat zdążyli ogromną część odziedziczonego majątku roztrwonić.
    W pewnej mierze było to nieuniknione.
    Nie można było żądać takiego cudu od Pana Boga, żeby pokoleniu, które nic nie miało i niczem nie rządziło,
    spuścił z nieba dar rozumnego od razu rządzenia wielkiem państwem,
    a nawet tego, żeby je uchronił od zawrotu głowy wobec tak nagłej zmiany losu.
    Ten jednak zawrót głowy, to życie we śnie trwało przydługo. Od paru lat zaczęły się próby obudzenia społeczeństwa z tego snu niebezpiecznego, przywrócenia go do przytomności. Te próby były bezskuteczne.
    Budzić się zaczęli dopiero pod wpływem przykrych odczuć rzeczywistości.
    To rozkoszne łoże, na którem śnili swoje sny o władzy, zaszczytach, fortunach i t. d., zaczęło się robić coraz twardszem, przewracanie się z boku na bok nic nie pomaga.
    I oto dziś zaczyna się przebudzenie, ludzie zaczynają myśleć i przytomnie postępować.
    Zaczynają rozumieć, iż na to, żeby żyć dalej, żeby istnieć, trzeba wielkiego, nieustannego wysiłku.
    Ale są dwa gatunki ludzi, którzy z łożem snów rozkosznych rozstać się nie chcą.
    Jedni zawsze stali z dala od życia, od jego potrzeb i konieczności, dla nich zrozumienie rzeczywistości
    zawsze było niedostępne, przed wielką wojną i w czasie tej wojny postępowali, jak nieprzytomni,
    upojeni haszyszem rozmaitych fikcyj o świecie, o własnym kraju i o samych sobie.
    Inni odczuwają silnie dzisiejszą rzeczywistość, twardość łoża, na którem dotychczas spoczywali,
    dokucza im mocno, ale wstrętna im jest myśl o długich wysiłkach i ofiarach na rzecz stopniowej naprawy.
    Ci pocieszają się, że im ktoś to łoże prześciele, że za nich zrobi robotę dyktator, czy król, a im pozwoli spoczywać.
    Ostatni to często ludzie nie tylko najlepszych chęci, ale dostępni dla logiki.
    Dlatego chciałbym i z nimi na tem miejscu pogadać”.

    Roman Dmowski – Pisma, tom X; Od Obozu Wielkiej Polski do Stronnictwa Narodowego (Przemówienia, artykuły i rozprawy z lat 1925-1934)

    Poniżej kilka cytatów Bł.abp Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego, którego dzieło pwinien znać KAŻDY – Polak-Katolik – ale czy zna?!

    Na pdst. książki pt. „Sługa Boży Arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński Metropolita Warszawski“ Autor: S.Michalina Aleksa RM – Wyd..Arch. Wa-ej 1987r.Za Zg. ks.bp Z. J.Kraszewski.
    (…)patriotyzm zasadzający się na gotowości porwania się na pierwsze zawołanie do oręża, by walczyć o niepodległość Ojczyzny, jest jałowy, a czasem nawet szkodliwy. Każde rozpaczliwe porwanie się do broni kończy się nie tylko klęską chwi-lową, ale też długim pasmem prześladowań i zwiększeniem ucisku. Bez błogosławieństwa Bożego zwycięstwa nie otrzyma-my, błogosławieństwa zaś tego spodziewać się nie mamy prawa, póki poprawą wad narodowych i nabyciem cnót odpowied-nich na zmiłowanie Boże nie zasłużymy. Najważniejsza przeto jest praca nad dźwiganiem sił i zasobów narodowych, ale nie tylko materialnych i intelektualnych, gdyż posiadając nawet te zasoby, stracić możemy naszą indywidualność i wejść jako składowe części do państw ościennych, co w równym lub wyższym od nas stopniu je posiadają, ale przede wszystkim owych, naszemu narodowi właściwych zasobów, co odrębny charakter jego stanowią i tym samym zlać się z sąsiadami nie pozwalają. Do takiej zaś pracy służba Chrystusowa nie tylko nie przeszkadza, lecz najskuteczniejszą dźwignię w ręce nam daje, pozwalając pracę naszą oprzeć na jedynym niewzruszonym fundamencie, którym jest nauka Chrystusowa. Zresztą, czy katolicyzm sam nie należy do liczby tych sił wewnętrznych, co w ciągu wieków narodowy nasz charakter kształciły? Czyż nie on bronił nas dotąd najskuteczniej od zmoskwiczenia lub zniemczenia? Przechowywanie go przeto i umacnianie w narodzie, nawet jako widomej instytucji, niezależnie od moralnych wpływów jego, jest już wielkim patriotycznym dziełem, dla którego dokonania nie żal życia poświęcić(…) Co zaś się tyczy zarzutów czynionych naszemu duchowieństwu, chociażby te nawet prawdziwymi były, to zamiast od służby Kościoła odstręczać, winny raczej do wstąpienia na tę drogę zachęcić. Jeśli przez lekkomyślność lub niedbalstwo członków rodziny dom ojca śmieciem zanieczyszczony zostanie, co czyni syn dobry? Czy opuszcza dom rodzicielski, by utyskiwać i złorzeczyć przed sąsiadami, narzekając na braci? – O nie, dobry syn, zabrawszy się do pracy póty nie spocznie, aż dom ochędoży i do pierwotnego porządku doprowadzi. Nie tak że winien postępować i dobry syn Kościoła?(…) Jeżeli odrodzenie wewnętrzne całego narodu jest najpierwszym warunkiem odzyskania naszej niepodległości, to któż skuteczniej od kapłana pracować może nad tym odrodzeniem”.(…) Polakiem jestem i Polakiem pragnę umrzeć, przecież to mi nakazują prawa Boskie i ludzkie. Uważam nasz język, naszą historię, nasze obyczaje narodowe za drogocenną spuściznę naszych przodków, którą z nabożeństwem powinniśmy przechowywac dla potomności, wzbogaciwszy majątek narodowy naszą własną pracą. Razem z wami szczycę sie więc naszymi starymi cnotami, szlachetnością synów Polski, ich poświęceniem, odwagą i miłością Ojczyzny. Będąc głęboko przekonany, że tak jak Królestwo Boże nie opiera sie na szumnych demonstracjach, ale na sumiennej pracy dla dobra kraju”. (…)„ Ileż razy ze łzami błagałem, zaklinałem moich wiernych, aby przez miłość Ojczyzny nie narażali jej na nowe cierpienie. Ale sam czyż mogę wiele uczynić, a tymczasem ruch się wzmaga, wszystko kipi, wszędzie spiski, grunt drży pod nogami. Boże mój! Co z tego będzie, co nas czeka,. Nie wiem, jedno wiem tylko, że tych, których mi Bóg powierzył, nie opuszczę, choć się ode mnie odwracają. Jeżeli się nie da oddalić gromów, w godzinę próby będę tam, gdzie będzie moja trzoda”.(…) „ Wiele razy dawałem dowody, że jestem przeciwny powstaniom. Teraz jednak, gdy krew się leje i represja coraz surowszy przybiera charakter, miejsce Pasterza nie jest obok wodza prowadzącego zbrojne zastępy na lud, obłąkany może, ale w dobrej wierze działający. Sługa Chrystusa musi stać na wyżynach prawdy chrześcijańskiej, bezwzględnej, aby mieć prawo każdemu stronnictwu wykazać błędy i wskazać drogę prawdziwą”.(dotyczy powstania 1863r.)

    Na zakończenie cytat, w którym Bł. Arcybiskup jednoznacznie wskazuje nam, kto stoi za tymi zbrodniami na Narodzie Polskim:

    „żydzi są przez Boga nasłani do Polski, aby byli rynsztokiem,

    odprowadzającym w epoce giełdy, handlu i szwindlów wszystkie

    brudy, któremi czyste, rycerskie i do innych celów przeznaczone

    ręce polskie, kalać się nie powinny”.
    Z. L. S. „Historja dwóch lat 1861- 1862”, t. IV. str. 89).

    Daję to wszystkim moim Rodakom i Braciom w Wierze Chrystusowej pod rozwagę.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s