Stefan Banach – piękny umysł po polsku

Stefan Banach – piękny umysł po polsku

wiki_stefan_banach_970

 

Nienawidził biurokracji i nie był zainteresowany formalnym wykształceniem, dlatego nigdy nie ukończył studiów. Nie przeszkodziło mu to w zdobyciu kolejnych stopni naukowych – na obronę doktoratu zwabiono go podstępem. Niekonwencjonalne zachowania szybko przejęli naukowcy z cieszącej się światową sławą lwowskiej szkoły matematycznej, która powstała wokół Stefana Banacha. Zapisywali rozwiązania problemów matematycznych na stoliku w kawiarni i na serwetkach, nagradzając się za kolejne osiągnięcia alkoholem. Jeden z najwybitniejszych polskich naukowców przetrwał II wojnę światową pracując w laboratorium – karmił wszy na własnym ciele – pisze dr Konrad Morawski w artykule dla WP.

Znakomity polski uczony Stefan Banach był cenionym na świecie matematykiem, który do tej dziedziny nauki w pierwszej połowie XX wieku wprowadził grupę prac o fundamentalnym znaczeniu. Matematyka była największą pasją i sposobem na życie Banacha – ona ubarwiła też jego biografię, będącą dziś materiałem na opowieść w iście hollywoodzkim stylu.

Genialni lwowscy matematycy. Najbardziej wyrazisty był “imprezowy” Stefan Banach

Wykuwanie się talentu

Dzieciństwo przyszłego wielkiego autorytetu naukowego przebiegło w ciepłej atmosferze, choć Stefan Banach wychowywał się bez obecności biologicznych rodziców. Ten niezwykły talent matematyczny przyszedł na świat 30 marca 1892 roku w Szpitalu Powszechnym Krajowym im. św. Łazarza w Krakowie jako nieślubne dziecko ze związku Katarzyny Banach i Stefana Greczka. Oboje nie podjęli się obowiązku wychowania swego dziecka – Katarzyna Banach z biedy, w której żyła, zaś Stefan Greczek chciał założyć rodzinę pozbawioną nieślubnego dziecka, co zresztą skutecznie mu się udało. W każdym razie oboje na swój sposób zadbali o los Stefana Banacha. Matka zapewniła mu przyzwoity pobyt pod opieką swojej przełożonej z pralni Franciszki Płowej, zaś ojciec doglądał rozwoju nieślubnego syna, aby po kilku latach ujawnić przed nim swoją tożsamość, a dwa lata przed jego śmiercią w liście napisanym w 1943 roku ujawnił też tożsamość matki.

Pozbawiony prawdziwej opieki rodzicielskiej Stefan Banach mógł nabawić się nieuleczalnych kompleksów na całe życie, ale skutecznym remedium na wszelkie niedostatki wychowania była w jego przypadku matematyka. Pasja i talent Stefana Banacha w tej dziedzinie ujawniły się jeszcze w pierwszej dekadzie XX wieku, gdy po ukończeniu Szkoły Ludowej w 1902 roku rozpoczął edukację w IV Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Krakowie (był to pierwszy samodzielny rok funkcjonowania tej placówki po odłączeniu się od ówczesnego Gimnazjum św. Anny). W szkole gimnazjalnej stawiano zdecydowanie bardziej na humanistykę i lingwistykę, niż na przedmioty ścisłe, z których to Stefan Banach regularnie zbierał najwyższe stopnie, choć na ogół radził też sobie z pozostałymi zajęciami. Maturę zdał bez większego trudu w 1910 roku. Właśnie od tego czasu rozpoczyna się najbardziej niezwykły etap w życiorysie początkującego matematyka, ale paradoksalnie pierwsze lata po zdaniu egzaminu dojrzałości nie rokowały obiecująco.

Otóż Stefan Banach nie przywiązywał dużej wagi do instytucjonalnej roli placówek oświatowych, brzydził się biurokracją i stawiał przede wszystkim na samodzielną naukę. Dziś taką postawę definiuje się raczej pogardliwie. Zresztą sam Banach jeszcze w 1910 roku próbował podjąć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale szybko z nich zrezygnował i przeniósł się z Krakowa do Lwowa, gdzie próbował studiować na tamtejszej Politechnice. Rezultat tych studiów było zaledwie zaliczenie tzw. egzaminu częściowego – w ten sposób Banach nigdy nie uzyskał dyplomu ukończenia studiów odpowiadających dzisiejszemu magisterium. Przez kilka lat żył też w skromnych warunkach. Dorabiał we Lwowie udzielając korepetycji z matematyki, a w swoim czasie był także nadzorcą przy budowie dróg i zajmował się pracą w księgarni. Ponadto pewne kwoty na utrzymanie przesyłała mu Franciszka Płowa, ale ostatecznie ten etap jego życia we Lwowie zakończył się gwałtownie w 1914 roku, gdy w wyniku wybuchu wielkiej wojny powrócił do rodzinnego Krakowa.

Dynamiczny rozwój kariery

Stefan Banach nie został zmobilizowany do armii ze względu na wadę wzorku i leworęczność. Dlatego też po nieudanym epizodzie na Politechnice Lwowskiej mógł skupić się wyłącznie na samodzielnym studiowaniu matematyki. Jego talent dorównywał pasji związanej z rozwiązywaniem najtrudniejszych zagadnień – część badaczy jego biografii sądzi, że Banach jeszcze w Lwowie stał się dojrzałym naukowcem. Zawsze uczył się sam, a po powrocie do Krakowa dodatkowo prowadził ożywione dyskusje ze znajomymi, m.in. z Ottonem Nikodymem i Witoldem Wilkoszem, którzy wkrótce tak jak Banach zostali uznanymi matematykami.

O owym uznaniu częściowo zdecydował przypadek. Oto bowiem w 1916 roku spacerujący po krakowskich Plantach ówczesny doktor nauk matematycznych Hugon Steinhaus usłyszał rozmowę młodych matematyków: “Idąc letnim wieczorem 1916 roku wzdłuż Plant, usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów; wyrazy całka Lebesgue’a były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otto Nikodym rozmawiali o matematyce. Powiedzieli mi, że mają jeszcze trzeciego kompana, Wilkosza”. Następnie Steinhaus podjął ścisłą współpracę z owymi matematykami, a w szczególności z Banachem. Tak oto przypadek, który podobno jest czystą matematyką, często towarzyszył kolejnym latom życia Banacha. Matematyk – pozbawiony przecież sensownego dyplomu, ale wspierany przez Steinhausa – zaczął publikować już w 1919 roku. Zadebiutował na łamach “Biuletynu Akademii Krakowskiej” artykułem napisanym właśnie ze Steinhausem pt. “O zbieżności w przeciętnej szeregu Fouriera”.

Nie mniej przełomowy dla Banacha był rok 1920. Wtedy też opublikował artykuł w pierwszym tomie niezwykle doniosłego projektu “Fundamenta Mathematicae”. Uzyskał też pracę jako asystent na Politechnice Lwowskiej, a na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie obronił rozprawę doktorską pt. “O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych”. Zresztą z ową obroną wiążę się niewiarygodna historia, którą najlepiej oddają wspomnienia profesora Andrzeja Turowicza: “Banach […] gdy rozpoczął pracę we Lwowie, był już autorem wielu doniosłych rezultatów i wciąż uzyskiwał kolejne. Jednak na uwagi, że powinien wkrótce przedstawić pracę doktorską, odpowiadał, że ma jeszcze czas i może wymyślić coś lepszego, niż to, co osiągnął do tej pory. W końcu więc zwierzchnicy Banacha zniecierpliwili się. Ktoś spisał najnowsze rezultaty jego pracy, co zostało uznane za znakomitą pracę doktorską. Przepisy jednak wymagały również egzaminu. Pewnego dnia zaczepiono Banacha na korytarzu Uniwersytetu Jana Kazimierza: ‘Czy mógłby pan wpaść do dziekanatu, są tam jacyś ludzie, którzy mają pewne problemy matematyczne, a pan na pewno potrafi im wszystko wyjaśnić’. Banach udał się zatem do wskazanego pokoju i chętnie odpowiedział na wszystkie pytania, nieświadom tego, że właśnie zdaje egzamin doktorski przed komisją specjalnie w tym celu przybyłą z Warszawy”.

Również w 1920 roku Stefan Banach zmienił swój stan cywilny. Poślubił bowiem Łucję Brus, a dwa lata później na świat przyszedł ich syn Stefan. Warto dodać, że w roku narodzin Stefana Banacha juniora jego robiący zawrotną karierę naukową ojciec zdołał się habilitować (czerwiec 1922), uzyskać nominację profesorką (lipiec 1922), a także objąć II Katedrę Matematyki Wydziału Matematyczno-Fizycznego w Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, którą kierował w sumie do 1939 roku, pełniąc przy tym wiele innych zaszczytnych funkcji (warta odnotowania jest szczególnie współpraca z Polską Akademią Umiejętności oraz zbudowanie prestiżu Polskiego Towarzystwa Matematycznego). W drugiej połowie lat dwudziestych i w latach trzydziestych XX wieku pozycja Stefana Banacha ulegała stałemu wzrostowi. Był niezwykłą personą pośród międzynarodowego towarzystwa matematyków. Został doceniony za życia, co nie udało się wielu ważnym naukowcom.

Lwowska szkoła matematyczna

Stefan Banach to jednak nie tylko zestaw doniosłych faktów na temat błyskotliwej i niewiarygodnej kariery naukowej, ale także czołowa postać legendarnej socjety naukowej – lwowskiej szkoły matematycznej. To właśnie wokół Stefana Banacha i jego “odkrywcy” Hugona Steinhausa w latach 20. i 30. XX wieku skupiła się grupa utalentowanych matematyków zainteresowanych głównie zagadnieniami z zakresu analizy funkcjonalnej. Swe przemyślenia przelewali na papier czasopisma “Studia Mathematica”, które szybko stało się jednym z najważniejszych międzynarodowych wydawnictw naukowych dotyczących analizy funkcjonalnej.

Lwowska szkoła matematyczna to także wymiar wielogodzinnych dysput społecznych i naukowych, które swoje ujście znajdowały najczęściej w położonej na Placu Akademickim Kawiarni Szkockiej. W tym miejscu, wielbionym przez Stefana Banacha ze względu na wielobarwność przychodzących tam postaci i unikatowy klimat, tworzono i rozwiązywano skomplikowane problemy matematyczne. W pierwszych latach działalności lwowskiej szkoły matematycznej owe problemy zapisywano na serwetkach i kawiarnianym blacie, później tę technikę usprawniono za pomocą zeszytu (nazwanego Księgą Szkocką) podarowanego matematykom od Łucji Banachowej. Oryginalne rozwiązania zadań zamieszczonych w zeszycie były wzajemnie honorowane, np. alkoholem, bekonem lub żywą gęsią. W taki sposób narodziła się wpływowa gałąź polskiej i de facto światowej matematyki.

W każdym razie klimat utworzony wokół matematyków ze Lwowa to nie tylko nauka. W Kawiarni Szkockiej Stefan Banach i inni naukowcy uwielbiali pić kawę i alkohol, oddawać się rozrywkom umysłowym, takim jak szachy, albo słuchać muzyki. Byli mistrzami swoich czasów. Ludźmi niezwykle utalentowanymi, oddanymi matematyce, wokół której rozgrywały się najważniejsze aspekty ich życia. Ludźmi, którzy zyskali międzynarodowe uznanie i którym istotny obszar matematyki tak wiele dziś zawdzięcza.

Niestety wielu uczonych z tego znakomitego pokolenia nie przeżyło II wojny światowej (m.in. Stefan Kaczmarz, Juliusz Paweł Schauder i Herman Auerbach), inni musieli się ukrywać i tymczasowo porzucić swoje zainteresowania matematyczne. Stefan Banach zdołał przetrwać w tym najmroczniejszym okresie w dziejach świata (był m.in. karmicielem wszy w Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym prof. Rudolfa Weigla), choć w rezultacie choroby płuc zmarł w ostatnim dniu sierpnia 1945 roku.

Być może kariera Banacha nabrałaby jeszcze większego blasku, gdyby przed wybuchem II wojny światowej przyjął intratną propozycję emigracji naukowej do USA. Polski matematyk odmówił jednak wysłannikowi słynnego twórcy cybernetyki Norberta Wienera, twierdząc, że nie ma takiej sumy pieniędzy, która skłoniłaby go do opuszczenia Polski, przyjaciół i ukochanego Lwowa. Spoczął właśnie we Lwowie na Cmentarzu Łyczakowskim w rodzinnym grobowców Riedlów.

Stefan Banach wniósł kapitalny wkład w rozwój polskiej i światowej matematyki. Był znakomitym umysłem, cenionym wykładowcą, autorem oryginalnych rozwiązań naukowych i twórcą podręczników dla szkół średnich. Stał się głównym twórcą analizy funkcjonalnej obowiązującej na całym świecie. W matematyce utrwaliło się kilka pojęć nawiązujących do jego nazwiska, jak np. “Przestrzeń Banacha” albo “Paradoks Banacha-Tarskiego”. Stefan Banach doczekał się też wielu upamiętnień. Zarówno w środowisku naukowym, jak również w wielu innych prestiżowych instytucjach, takich jak Narodowy Bank Polski, albo w organach samorządowych. Na temat jego życia napisano już kilka książek i kilkadziesiąt artykułów, ustanowiono też Medal im. Stefana Banacha, a także międzynarodową nagrodę jego imienia. W większości polskich miast Stefan Banach jest dziś obecny na pamiątkowej ulicy, w muzeum, w szkołach czy na pomnikach. Istnieje też w przestrzeni kosmicznej, ponieważ od 2001 roku jego imieniem oznaczono jedną z planetoid.

dr Konrad Sebastian Morawski dla Wirtualnej Polski

http://historia.wp.pl/title,Stefan-Banach-piekny-umysl-po-polsku,wid,17845951,wiadomosc.html?ticaid=118eaf

…Miet:

“Teoria Miary i Teoria Mnogości.

Wtedy, kiedy Banach z Tarskim dokonali tego „wyczynu” z paradoksem z Pewnikiem Wyboru, świat matematyczny był tak zbulwersowany, że wielu matematyków nie bardzo miało ochotę uznawać niektórych konstrukcji zbiorów, otrzymanych jedynie przez użycie tego pewnika.

Wspomniał Pan o mierze Lebesge’a. Istnienie zbioru niemierzalnego w sensie Lebesgue’a udowodniono (skonstruowano taki zbiór) za pomocą Pewnika Wyboru. Problem w tym, że tego zbioru nie można sobie nawet wyobrazić. To czysta abstrakcja.

Obecnie bez Pewnika Wyboru byłoby matematykom bardzo trudno się obejść i przypuszczam, że tam gdzie trzeba wszyscy się nim posługują.

Przypomnę tutaj co ten pewnik mówi:

Dla jakiejkolwiek kolekcji zbiorów rozłącznych, można utworzyć nowy zbiór, którego każdy element należy do jednego i tylko jednego zbioru z kolekcji.

Ten pewnik wydaje się bardzo prosty i oczywisty. Schody zaczynają się dopiero wtedy, gdy mamy do czynienie z nieprzeliczalną kolekcją zbiorów.”

 

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s