Bunt w Katyniu – historia nieznanego Bohatera

Bunt w Katyniu – historia nieznanego Bohatera

Apelujemy do czytelników o zbieranie informacji na ten temat i o kontakt z naszą redakcją. http://ioh.pl

W artykule wykorzystano fragmenty książki Olega Zakirowa —  Obcy element, Wydawnictwo „Rebis” 2010.

rzeszow.ipn.gov.pl.

Na początku długa droga pociągiem.

Potem,   gdy już przyjechali na stację kolejową, prosto z wagonów do czarnych jak kruki samochodów… Praktycznie nie dotykali ziemi.

Wszystko było przemyślane. —  Perfekcyjna logistyka.   —  Cała akcja musiała być przeprowadzona precyzyjnie,   — tylko w nocy.

Czarne   samochody  jechały w dwóch kierunkach – jedne skręcały piaszczystą drogą prosto do lasu, gdzie czekały już wykopane doły, —  inne   kierowały   się w stronę Smoleńska.  Pod strażą konwojentów jeńcy zeskakiwali z ciężarówek i prowadzeni byli do budynku tamtejszego NKWD.

Akcja   trwała   już   od  kilku tygodni   — i była na tyle dobrze przygotowana, że — enkawudziści nie spodziewali się żadnych niespodzianek.

Każdy  pasażer czarnego samochodu prowadzony był przez dwóch strażników do budynku.  

— Tam kolejne przesłuchanie,— a raczej identyfikacja ofiary.   —  W papierach wszystko musiało się zgadzać.

Ostatnia droga prowadziła do piwnicy.  — Wtedy też związywano jeńcom ręce. — Wszystko robiono tak, aby inni nie domyślili się, co ich czeka.

Dla   niego   cała   ta   podróż   była mocno podejrzana.   — Był oficerem Wojska Polskiego w jenieckiej niewoli.

Dlaczego tak długo nas trzymają?

Przecież wojna skończyła się pół roku temu.  —  Dokąd  nas wiozą i dlaczego w takiej tajemnicy?

— Nawet samochody mają okna zamalowane na czarno. —  Na pewno coś chcą ukryć,   — ale co?

Czyżby…?

Nie, przecież jestem oficerem, jeńcem.   — No   tak,  ale im nie można ufać, nie dotrzymują słowa,  nigdy nie dotrzymywali. Tak, oni do wszystkiego są zdolni, nawet do tego…

Uzbrojeni konwojenci wyprowadzili go z samochodu.   — Szarzało.

Jeniec   rozglądał się po okolicy.   — W powietrzu czuć było wiosnę. Stali przed szarym, brudnym budynkiem z otwartymi drzwiami wejściowymi.

Strażnicy byli już mocno zmęczeni.

Jeden z nich popchnął go w stronę wejścia do budynku:   —  „Idi!”.

W środku inny zaczął związywać mu ręce.   — Jego kolega przeciągle ziewnął.

Drewniane papierośnice wydobyte podczas ekshumacji zwłok zamordowanych polskich oficerów z masowych grobów w Charkowie w 1996 r.

To była chwila…

Więzień   błyskawicznie   wyszarpnął  jednemu ze strażników karabin, wymie-rzając silny cios kolbą.

Drugi funkcjonariusz sięgał po broń, ale nie zdążył.   — Padł strzał — i strażnik bezwładnie osunął się na ziemię.

Jeniec odwrócił się,   chcąc dopaść   pierwszego   konwojenta, lecz ten biegł już w stronę wnęki w ścianie.

Drugi strzał oficera nie był celny.

W tym momencie koło ucha świsnęła mu kula.  

—  To enkawudziści z końca korytarza strzelali do niego z karabinów.

Na szczęście światło było bardzo słabe.  — Jeniec schylił się, przebiegając kilka kroków dzielących go od drzwi. — Zamknięte!

Enkawudziści biegli w jego stronę. —    Dudnienie   wojskowych  butów słychać było coraz bliżej.

Strzelił w   ich kierunku, dopadając kolejnych żelaznych drzwi. — Na szczęście grube wrota ustąpiły.   — Jeniec   błyskawicznie zamknął je za sobą, zasuwając żelazny skobel.   — Zdążył.

Po chwili w drzwi zadudniły pięści enkawudzistów.

Schodami zbiegł do piwnicy. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Był w zbrojowni.

Przez dwa małe okienka do wnętrza wpadało słabe światło.   — Zaczęło świtać.

Walenie w drzwi nie ustawało:   —  „Nu, sołdat, otwieraj dwieri, otwieraj!”.

Nie odpowiedział.

Gorączkowo rozglądał się po piwnicy.   —  W  rogu był kran z wodą, karabiny i skrzynie z amunicją.   — Załadował karabin…

Podwórze rozbrzmiewało tupotem żołnierskich butów.

Oficer podsunął pod ścianę dwie skrzynki z amunicją.

Teraz   mógł  zobaczyć podjeżdżające auta, z których wysypywali się żołnierze. — „Otoczą cały budynek, mysz się nie prześliźnie” – pomyślał.

Przed budynek podjechała mała ciężarówka.  

— Gdy otwarła się burta, —  jeniec zobaczył ubranego w czarny płaszcz oficera przy ciężkim karabinie maszynowym „Maxim”.

Zdążył odskoczyć, gdy na ziemię posypały się tysiące kawałków szkła.

Po chwili kanonada ustała.  — „Przeładowywuje” – pomyślał.

Więzień przymierzył,   — biorąc na muszkę oficera w czerni.   — Padł strzał.

Enkawudzista   złapał  się za rękę i z jękiem padł na przyczepę. Kolejne strzały nie były już tak celne. Rosjanie szybko odpowiedzieli zmasowanym ogniem.

On jednak nie pozostawał im dłużny…

Oleg Zakirow (pierwszy z lewej) podczas służby w Afganistanie

Fikcja literacka? Niekoniecznie.

Major KGB   —   Oleg Zakirow   —   pierwszy  raz o Katyniu usłyszał przez radio „Svoboda” na początku lat 80. XX wieku.

Radiowe  sensacje o pomordowanych oficerach polskich były sprzeczne z tym, co głosiła oficjalna radziecka propaganda. Już wtedy zastanawiał się, jaka jest prawda.

O pracy w KGB marzył jeszcze na studiach prawniczych. Chciał zmieniać świat na lepsze   — i jak najlepiej służyć swojej ojczyźnie.

W 1983 r. z   odległego Frunze jako funkcjonariusz KGB trafił do pracy do pro- wincjonalnego Smoleńska.

Początkowa   radość  z informacji, że w ciągu kilku miesięcy otrzyma mieszka- nie   służbowe,   szybko   przerodziła się w zgorzknienie,   — gdy okazało się, że „służbówki” przydzielane są znajomym komendanta.

— Wkrótce jednak nowy budynek mieszkalny KGB zaczął się cieszyć złą sławą.

Po  Smoleńsku rozniosła się wieść, że podczas budowy koparka trafiła na duże ilości ludzkich kości.

Kolejnych informacji dostarczyła Zakirovowi rozmowa w smoleńskim KGB.

W 1984 r. emeryt służb bezpieczeństwa w Smoleńsku — Tabaczkow — wygadał się,   —  że polskich oficerów w 1940 r. rozstrzelało NKWD.

Ostra   reakcja  szefa działu pułkownika Klaczyna, oskarżającego o tę zbrodnię Niemców, tylko podsyciła ciekawość Zakirowa.

— To wtedy obiecał sobie w duchu,   — że kiedyś rozwikła tę zagadkę.

Po   dwuletniej  służbie w Afganistanie major Zakirow wrócił do smoleńskiego urzędu KGB.

O pewnych rzeczach w Rosji mówiło się już coraz odważniej.

Gorbaczow   głosił   hasła   „pierestrojki”   —   i   ambitny   śledczy   uwierzył   w te słowa.  

— Wtedy już wiedział, że jego dziadek także był ofiarą czystek Stalina…

Dekret   Gorbaczowa   o   rehabilitacji ofiar represji z lat 1939–1940 i początku 50. „skierował”   Zakirowa  do  pracy w archiwum smoleńskiego KGB.

Musiał   tam   zmierzyć   się   z  ogromem zbrodni popełnionych w tym czasie w ZSRR.

— Z tej próby wyszedł całkowicie odmieniony.

W aktach jawił się prawdziwy, przerażający obraz sowieckiej rzeczywistości.

Katyński   las   już   w   latach   30. stał się grobem dla dziesiątków tysięcy ofiar stalinizmu   –     Rosjan,   Białorusinów,   Ukraińców,   Łotyszy,   Estończyków, Niemców,   Żydów…  —  Ze szczególną zajadłością NKWD tępiło mieszkających w ZSRR Polaków.

W   archiwum   Zakirow   sporządzał   notatki   na   temat   ofiar   stalinowskich czystek,   —  szukając   jednocześnie   śladu   mordu   polskich  oficerów.  —  Na próżno.

W   aktach   znalazł  jedynie informację o mieszkańcu Katynia, który za stwier-dzenie,  — że   —  Polaków rozstrzelało NKWD,   — został zesłany do łagru.

Żadnego innego dokumentu o Katyniu nie udało się znaleźć.

Utwierdziło   go to w przekonaniu, że komuś zależało na tym, aby w archiwum nie pozostał ślad po tej zbrodni.

W  roku 1989 —  podczas  jednego z wieczornych dyżurów   — Zakirow odebrał telefon od mieszkanki Katynia z informacją, że

—  ktoś   z   Moskwy chodzi po wsi— i  pyta o polskich oficerów — i  że odpowie-działa „co trzeba”   – że Polaków zastrzelili Niemcy.

Podczas   innego   z   dyżurów   —   ochrona  obiektu specjalnego KGB w Kozich Górach   — (obok Katynia)

—  informowała   o   zatrzymaniu   dwóch   ludzi,   — którzy wyrywali złote zęby odkopanym trupom.

Major   zapamiętał   też informację, że   — na guzikach wojskowych mundurów były polskie orzełki.

Mundur oficerski i sutanna (po renowacji) oraz guziki od polskich mundurów wydobyte z dołów śmierci w Charkowie w 1996 r.

Zakirow doskonale wiedział, że Niemcy wyrywali rozstrzelanym ofiarom złote zęby.   — Nic nie mogło się zmarnować.

Funkcjonariusze   NKWD   nie   bawili się w takie drobiazgi.   — Nie mieli na to czasu.

Kierownictwo KGB wkrótce zorientowało się, że Zakirow sporządza notatki w archiwum,   — zakazano mu więc czytania teczek.

Wtedy   jednak   major   postanowił   szukać   żywych   świadków ludobójstwa z wiosny 1940 r.–  emerytowanych  funkcjonariuszy NKWD. — Tylko tak można było zdobyć niezbite dowody.

Wkrótce znalazł jednego z nich.   — Nie musiał szukać daleko.

W lipcu 1989 r.   —  Oleg   Zakirow   nakłonił   do  rozmowy Jegora Polakowa, — emerytowanego enkawudzistę,   — pracującego wtedy w smoleńskim KGB jako strażak.

— „Rozstrzelanych   z   NKWD wywożono samochodami do Katynia i tam grzebano”

– potwierdził Polakow.

Drugie   spotkanie  z Polakowem dostarczyło majorowi sensacyjnych informa- cji.

Oto fragment z autobiografii  O. Zakirowa:

—  „Jesienią   1989  roku jeszcze raz rozmawiałem z Jegorem Polakowem.

On dobrze pamiętał, — że polskich księży rozstrzelano w piwnicy NKWD.

Opowiedział mi też o prowadzonym na rozstrzelanie Polaku,  —  któremu się udało wyrwać broń jednemu z konwojentów   — i zastrzelić drugiego.

— Potem zamknął się w piwnicy,   —  skąd   przez  trzy dni się ostrzeliwał.

Był nie do pokonania, dopóki nie otruto go gazem.   — Komendanta KGB — Iwana Stelmacha — zranił w rękę.

Polakow twierdzi, że   — widział całą strzelaninę, a Stelmach strzelał w okno piwnicy z cekaemu »Maksim«.

Całe   śródmieście  w okolicach NKWD otoczyło wtedy wojsko.  — Spowo- dował to jeden dzielny Polak!”.

Należy   zwrócić   uwagę,   —    że   Jegor   Polakow   opowiadał o tym zdarzeniu „swojemu”,   — czyli majorowi KGB.   — Nie miał potrzeby kłamać.

Niemniej wytrawny śledczy doskonale wiedział, że każda informacja musi być potwierdzona przez „inne źródło”.

Pod koniec 1989 r. Oleg Zakirow natrafił na takie źródło.

— Był nim stary czekista Iwan Nozdriow.

Oto jak major wspomina to spotkanie w swojej książce:

„Od 1938 roku   do   jesieni   1940 roku   —  Nozdriow wykonywał zadania NKWD   w   Smoleńskich   Zakładach   Lotniczych,  

—   gdzie   zajmował   stanowisko zastępcy dyrektora zakładów do spraw kadr   —  (były   to  stanowiska-przykrywki, które zajmowali pracownicy NKWD).

Dlatego on osobiście   —  (jak twierdzi)   — nie   brał   udziału w rozstrzeli- waniu polskich oficerów.

W zeznaniu z 23.12.1989 roku   —  stwierdził jeszcze:

»Komendantem   w   NKWD–UKGB  w latach 1935–1950 był Iwan Iwano- wicz Stelmach,   — miał przy sobie pluton komendancki«

[…] Nozdriow  potwierdził też opowieść Polakowa o tym, że   —  jeden   ze skazanych na rozstrzelanie zabił konwojenta i przez trzy dni ostrzeliwał się w piwnicy budynku smoleńskiego NKWD.

— Nie pamiętał, jakiej narodowości był ten człowiek.  

—  Dodał jeszcze:   —  »Tego, co strzelał, otruto gazem.  — Przez cały dzień później wietrzono pomieszczenia NKWD«”.

W   grudniu   1989 r.   — Iwan Łukicz Nozdriow —  potwierdził więc sensacyjną informację  Jegora Polakowa.

W   archiwach   KGB   Zakirow   nie   znalazł żadnego śladu walki w Smoleńsku wiosną 1940 r.

Nie był tym zdziwiony,— skoro przez kilkadziesiąt lat władze ZSRR za wszelką cenę chciały udowodnić, że   — mordu na polskich oficerach dokonali Niemcy.

Tym bardziej chciano zapewne ukryć fakt walki smoleńskich enkawudzistów z jednym,   — nad wyraz odważnym więźniem.

— Byłaby to przecież jedna z opowieści ku pokrzepieniu serc.

Ponadto gdyby więźniowi udało się uciec, moskiewskie kierownictwo NKWD z   pewnością   wyciągnęłoby  wobec swoich smoleńskich podwładnych daleko idące konsekwencje.

Kim był śmiałek, —  który  sam  jeden zdecydował się na walkę z mordercami z NKWD?

Zapewne był to oficer Wojska Polskiego,   — ale czy był on Polakiem?

Pamiętajmy,  że  —  w 35-milionowej II Rzeczypospolitej Polacy stanowili 70%, —  a reszta to mniejszości narodowe:   Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Litwini.

Po   wkroczeniu   Armii   Czerwonej   na   wschodnie tereny II Rzeczypospolitej Ukraińcy i Białorusini   —  traktowani byli jak „swoi”.

— Wszak Armia Czerwona przyszła z pomocą swoim braciom.

Co więcej,   —  Ukraińcy   już   wtedy  bardzo ochoczo zaczęli się przyczyniać do oczyszczania   „ich terenu”   —  z   —  „elementu polskiego”.

Do radzieckiej niewoli trafili głównie Polacy i Żydzi z polskim obywatelstwem.

— Wśród kadry oficerskiej stanowili oni około 5% stanu osobowego.

Można   domniemywać,   że   walczący   z   enkawudzistami   jeniec   mógł   być Polakiem   albo    Żydem,   —   ale nie jest też wykluczone, iż   — mógł to być np. Białorusin.

Manierka z wyrytym nazwiskiem Sobolewski oraz obrączka zatopiona w mydle, znaleziona podczas renowacji w bakelitowej mydelniczce

Sam   Zakirow   —  wspomina   jeszcze o innych świadkach opisujących zażartą walkę oficera WP.

Podczas ucieczki do piwnicy o mało nie zabił on drugiego konwojenta.

Trzydniowy opór był możliwy,   bo  w piwnicy była zbrojownia i jeniec miał się czym bronić.

Nie pomógł ostry ostrzał z karabinu maszynowego,   nie   pomogła także próba zatopienia pomieszczenia.

— Dopiero   trujący gaz wpuszczony do piwnicy   — zakończył opór nieznanego bohatera.

Co stało się ze świadkami walki w Smoleńsku?

Z   informacji   Nozdriowa   wiemy,   —   że   to   właśnie   komendant   NKWD w Smoleńsku   —  Iwan   Stelmach,   —   zraniony   podczas   strzelaniny   w   rękę,   — dowodził plutonem rozstrzeliwującym jeńców.

Nozdriow opowiedział jeszcze Zakirowowi o tym,   — że w czasie rozstrzeliwań — Stelmach postrzelił swojego przyjaciela,  — który zmarł.  — Sam komendant zmarł w męczarniach w roku 1960.

Nozdriow  i   Polakow,  —  świadkowie wydarzeń w Smoleńsku wiosną 1940 r., — w 1989 r. byli już staruszkami.

O naczelniku więzienia w Smoleńsku,   urodzonym  w 1882 r. Iwanie Iwanowi- czu Stelmachu wiemy,   — że już od 1918 r. należał do WCZk  —   (Wszechrosyj- ska Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem).

Stelmach był jednym z głównych oprawców polskich oficerów.

Dzięki  niebywałej  odwadze  mieszkającej  na stałe w Niemczech dziennikarki — (i całej ekipy filmowej)   —  udało   się w  1992 r.  nagrać  Jegora Polakowa  w piwnicach smoleńskiego NKWD.

Jego   szczegółowa  opowieść o tym, jak rozstrzeliwano polską elitę w piwnicy, która w roku 1940 stała miejscem kaźni,   — nie wymaga żadnego komentarza.

W   nagraniu   emerytowanemu   enkawudziście towarzyszył odkrywca historii nieznanego oficera   — Oleg Zakirow,   — wtedy już były oficer KGB.

W latach 40. Jegor Polakow był kierowcą smoleńskiego NKWD.

Podobnie jak stary czekista Nozdriow, — Polakow złożył zeznania na piśmie.

Dla  mnie osobiście historia walczącego wojskowego urasta do miary symbolu walki z reżimem   — za wszelką cenę,   —  do końca.

Najbardziej   uderzający   jest   fakt,   że   —   pierwszych świadków katyńskiego mordu znalazł… major KGB,  — funkcjonariusz służb, które były spadkobiercą zbrodniczego NKWD!

I   to   ci świadkowie   opowiedzieli m.in. historię o walce nieznanego żołnierza w Smoleńsku wiosną 1940 r.

Zakirow  swoimi działaniami na pewno przyspieszył tok spraw,   — a być może wręcz   zmusił   najwyższe   władze   ZSRR   — do ujawnienia prawdy o tym, kto zamordował polskich oficerów.

Wszak   zeznania świadków przekazywał odważnym dziennikarzom, —  którzy nagłaśniali sprawę Katynia,  

— wywołując   wściekłość  KGB i pierwszego sekretarza partii Michaiła Gorba-czowa!

Świadczy   o    tym   chociażby  wyrzucenie  majora  Zakirowa  z  szeregów KGB — pod fałszywym zarzutem schizofrenii „o spowolnionym działaniu” — już na początku 1991 r.

Dalsze losy majora KGB  — Olega Zakirowa,   — który poświęcił własną karierę i ryzykował życiem po to, by dociec prawdy o katyńskim mordzie, —   wymaga- łyby oddzielnej, długiej opowieści.

Historia jego tajnego, prywatnego śledztwa jest wręcz nieprawdopodobna.

KGB   — nie  wybaczyło Zakirowovi,   — że  nie  stał się bezwolnym narzędziem systemu.

Telefoniczne groźby, szykany, problemy ze znalezieniem pracy w Rosji, bieda, dziwne   wypadki   byłego majora, —  zakrawające   na   zamachy   na jego życie – wszystko  to  doprowadziło go do wyjazdu wraz z rodziną do Polski w 1998 r.

W   kraju  nad Wisłą musiał przełknąć gorzką pigułkę niewdzięczności, biedy i obojętności urzędników.

Dopiero w 2005 r.   —  Prezydent   RP   przyznał  majorowi Zakirowowi polskie obywatelstwo   i   uhonorował   go   Krzyżem  Kawalerskim Odrodzenia Polski  —  (za ogromny wkład w ujawnienie prawdy o mordzie katyńskim).

Sam   Zakirow   podkreśla,   —   że   do   liczby 22 tys. zamordowanych polskich oficerów  —  należy   dodać   11 tys. członków ich rodzin, którzy zginęli podczas deportacji do Kazachstanu i na Syberię.

Należy też pamiętać, że   — Rosja   do  dzisiaj nie odtajniła wszystkich akt doty- czących sprawy katyńskiej.

Co więcej,   — Oleg Zakirow  w swojej książce   —  Obcy element — przypomina nam, —   Polakom,   że   — powinniśmy   pamiętać   także   o   polskich  ofiarach stalinowskich   czystek na terenie Rosji przed rokiem 1940,   — obliczanych na około 110 tys. ludzi.

Gdy   zmęczony   ciężarem   zasłyszanych   historii   —    zapytałem  Olega o jego ulubionego   autora   książek,   —   ten   bez namysłu odpowiedział:  

—  „Fiodor Dostojewski Bracia Karamazow.  — Dlaczego?   —  Bo widzisz, tam jest pokazane,  — jak iść jedną drogą   — i z niej nie zbaczać. I ja taką drogą poszedłem”.

Kropką nad „i”   — jest moim zdaniem fakt, że   —  podczas prowadzenia tajne- go śledztwa   — major KGB z ateisty stał się osobą głęboko wierzącą.

—   „Czymże   się   dla   mnie   zakończyły   moje błądzenia, poszukiwania i przeżycia?   — Najwspanialszą z łask:   — łaską wiary”.

O losie nieznanego bohatera nie zamierzamy zapomnieć.

Czujemy się zobowiązani tę historię przypominać i nagłaśniać.

Apelujemy   do   czytelników   o zbieranie informacji na ten temat i o kontakt z naszą redakcją.

W artykule wykorzystano fragmenty książki Olega Zakirowa —  Obcy element, Wydawnictwo „Rebis” 2010.

________________________

Jarosław Mańka

Współpracownik   magazynu „Inne Oblicza Historii”, —   absolwent   historii UJ, dziennikarz, reżyser.  — Doświadczenie  dziennikarskie zdobywał w TVN i TVN Discovery Historia. —  Obecnie   współpracuje  z redakcją dokumentu i reportażu   TVP  Kraków  „Kontrapunkt”,   —  dla której zrealizował reportaż „Prywatne śledztwo majora Zakirowa”.

http://ioh.pl

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s